Emocje | Przemyślenia mamy

Tego nigdy jej nie powiem

7 lipca 2018

Dopiero wstałaś? Przecież sobota, powinnaś już dawno być uszykowana. Ja? Ja nie mam czasu. Ty jesteś dzieckiem. Ogarnij się. Co z tego, że tego nie umiesz. Już dawno powinnaś. Ale z Ciebie niezdara. Do niczego się nie nadajesz. No i czego płaczesz? Normalne dzieci nie płaczą. Cicho bądź. Powiedziałam, żebyś siedziała cicho, bo mnie głowa boli. Nie będę się z Tobą bawić. Nie mam dla Ciebie czasu. Mama musi zrobić jeszcze inne rzeczy. Nie teraz. Nie marudź już i nie narzekaj.

.

Córciu, przyjdziesz do mnie trochę? Jak to nie masz czasu? Dla mamy nie masz czasu? Ale, tak dawno Cię nie widziałam. Proszę. Chociaż na chwilkę. Zrobię dla Ciebie coś dobrego.

.

Już idziesz? Tyle masz spraw na głowie. A ja tylko czekam na Ciebie. Przecież całe życie Ci oddałam. A Ty, Ty jesteś niewdzięczna. Jak tak można?

.

.

Córciu, jest sobota, leżymy do późna, a później… też leżymy. Zdarłaś kolano? Super, zapamiętasz, że tak nie można. Ja też miałam pozdzierane. Idziemy pojeździć na rowerze? Wiem, że uwielbiasz. Nie umiesz? Nie martw się. Wiem, że dasz radę. Trochę czasu i dasz radę zobaczysz. Jesteś rezolutną i bardzo bystrą dziewczynką, wiesz? Jestem z Ciebie bardzo dumna. Tak, może się nie udać jeden raz, drugi i nawet trzeci. Ale pamiętaj, żeby próbować.

.

Córeczko, tak się cieszę, że często mnie odwiedzasz. Zresztą wiedziałam, że tak będzie. Ja to czułam, już kiedy byłaś malutka. Ty pewnie nie pamiętasz, ale takie rzeczy się wie. Po prostu. Mama to wie.

 

To tylko przypuszczenia, a może aż. Czyżby nad wyraz? Tego nie wiem. Kiedy widzę, jak dziecko się rozwija, kiedy chce poznawać, odkrywać nowe rzeczy, uwielbiam jej towarzyszyć. Uwielbiam patrzeć na jej drobne upadki i potknięcia. Wiem, że jej to pomoże. Nie wyobrażam sobie jak można podkładać nogi własnemu dziecku. Ganić za to, że czegoś nie umie.

Czy nie łatwiej poprowadzić za rękę? Czy nie lepiej towarzyszyć? To, że upadło to nie znak, że nie nadaje się do niczego. To, że upadło pomoże na przyszłość zachować ostrożność i nauczy jak wstawać.

Czy to źle, że płacze? Płacz jest drogą życia. Dzięki temu może pozbyć się tego co je gnębi, co sprawia przykrość.

Dlaczego ma się nie odzywać? Bo jest za małe? Bo nie ma prawa mieć swojego zdania? Ma prawo, tak samo jak dorośli. Ale naszym zadaniem jest pokazanie co jest dobre, a co złe. Ganić potrafi każdy, pokazać właściwą drogę jest zdecydowanie trudniej. Tak sobie myślę, że kiedy tłumaczę coś mojej córce to ona nigdy nie rozumie tego od razu. Jeszcze nie miałam takiej sytuacji, żeby zrozumiała to w tym momencie. Ale przychodzi taki czas, że zaczyna rozumieć i wtedy czuję ogromne szczęście. Wtedy wiem, że warto czekać. Chociaż czasem jest naprawdę trudno. Niejednokrotnie mam ochotę przyspieszyć i nawet tak robię. Ale uwierzcie, nie przynosi to żadnych rezultatów. A niestety kończy się złością i frustracją dwóch stron.

I nie buduję tu idealnego obrazka matki bez nerw. Bo wszystkie doskonale wiemy, że tak się nie da. Ale można inaczej. Dla dziecka, ale przede wszystkim dla siebie. Bo efektem będzie świadomy i pewny siebie dorosły człowiek. Wychowany przez Ciebie. Nie bojący się wyzwań i wierzący w siebie.

Brzmi kusząco? Więc spróbuj 🙂