Emocje | Mama po godzinach | Przemyślenia mamy

Tego Dnia nie zapomnę do końca życia

23 czerwca 2018

Budzisz się rano po ciężkiej, nieprzespanej nocy.

Czujesz się jakbyś miała kaca.

Już 9.00, nie wiesz, o której poszłaś spać, ale było chyba coś koło 6.00.

Nosiłaś córkę przez pół nocy, bo była bardzo niespokojna. To jeszcze maluszek, ma dosłownie 2 miesiące.

Dzień zlewa Ci się z nocą. Marzysz tylko o kawie i śniadaniu. W zasadzie to tylko o kawie, bo brak Ci sił.

Znasz te dni, kiedy bez kawy ani rusz. Sama nie wiesz czy to placebo czy ona coś daje, ale mocno wierzysz, że tak jest.

Chodzisz bezwiednie po domu, spałaś raptem 3h. W zasadzie to może aż 3h, dawno nie pamiętasz, kiedy tyle przespałaś. Z każdym kolejnym dniem czujesz się coraz bardziej zmęczona.

I wtedy sobie przypominasz: Gdzie ona jest? Gdzie jest moje dziecko?

Szukasz nerwowo po mieszkaniu. Chodzisz, wołasz. Ale w zasadzie po co wołasz, przecież ona jeszcze nie potrafi mówić.

Nie ma jej. Boże, co ja mam zrobić? Co się stało? Gdzie jest moje dziecko? Zarzucasz lekką bluzę i wybiegasz z domu. Masz tylko klapki. Cholerna rosa. Zaraz będziesz miała całe nogi mokre. Jesteś coraz bardziej zdenerwowana. Takie rzeczy widziałaś tylko na filmach.

Ludzie!! Przecież takie rzeczy się nie zdarzają. Zapomniałaś klucza, nie zamknęłaś drzwi. Nie wiesz co robić. Łzy płyną po policzku. Biegasz jak szalona po okolicy, ale po Twoim dziecku ani śladu.

Ile minęło czasu? Nie liczysz. To jest teraz najmniej ważne. Najważniejsze jest Twoje dziecko. Musisz je znaleźć!

Biegniesz do domu. Wchodzisz, nerwowo szukasz klucza. Zatrzymujesz się na chwilę.

Ten dźwięk. Znam ten dźwięk. Ta piosenka. To Wasza ulubiona piosenka.

Idziesz do drugiego pokoju.

Stoi on. A w jego ramionach ona. Jeszcze tego brakowało. To on wszystko spieprzył. To przez niego straciłaś nadzieję i tyle wypłakałaś. A teraz jeszcze stoi z nią. On ją tuli! Bezczelny!

Pomimo złości i smutku, w głębi duszy się cieszysz.

Patrzysz na nich i myślisz sobie: To jest tata idealny, tatuś… jej tatuś.

Serce Ci się raduje tak bardzo, że nie umiesz opanować swoich emocji.

Krzyczysz: Zawału przez Ciebie bym dostała!

A ona, taka maleńka istotka wtulona w jego silne ramiona.

Tu nie potrzeba słów. To jest miłość. Ojcowska. Prawdziwa. Ona i tak jeszcze nie umie mówić. A on – wystarczą gesty – to widać.

On ją tuli i uspokaja, a dla Ciebie uszykował śniadanie.

Pyta tylko czy nie zmarzłaś. A Ty się trzęsiesz, ale nie z zimna.

Z tych emocji, z tej złości i smutku.

Mruczysz pod nosem: Trzeba było powiedzieć, że wychodzisz, -Ale jak, przecież spałaś, a my z córcią, chcieliśmy Ci zrobić niespodziankę.

Patrzysz kątem oka na zastawiony stół, ze świeżo kupionymi, chrupiącymi bułeczkami. Patrzysz w kalendarz.

-Ale jak to? Wy mi niespodziankę? Przecież to dzisiaj… dzisiaj jest Dzień Ojca i w dodatku Twój Pierwszy Dzień Ojca. A ja zapomniałam.

-Nic się nie stało, Ty mi dałaś najpiękniejszy prezent dwa miesiące wcześniej, a teraz mogę każdego dnia patrzeć jak on rośnie. Na moich oczach. To nasz cud.

Myślisz tylko o tym jaką jesteś cholerną szczęściarą. Nie mogłaś trafić na lepszego tatę dla swojej córki. Ona też to czuje.

Pamiętaj, za dwa lata na Dzień Ojca, ona sama powie mu -Tatuś, kocham Cię.

Tylko ciii… to będzie niespodzianka 🙂