Ciąża | Macierzyństwo

Poród naturalny czy cesarka – kto powinien podjąć decyzję?

4 maja 2018

Pewnie każda z nas przed porodem zadaje sobie pytanie: Poród naturalny czy cesarka? Szczególnie teraz kiedy słyszy się o cesarce na życzenie. Jest to dla mnie o tyle dziwne, bo jest ingerencja w nasze ciało, operacja. Krótko mówiąc kroją brzuch i przecinają wszystko wewnątrz. Niektóre kobiety na tyle panicznie boją się porodu naturalnego, że pragną urodzić właśnie przez cięcie cesarskie.

Właśnie ja miałam dokładnie takie podejście. Panicznie bałam się porodu naturalnego. Uwierzcie, na tyle panicznie, że chciałam tego z całego serca uniknąć. Ale jeszcze bardziej bałam się cesarskiego cięcia. Wiedziałam, że to bardzo poważna operacja. Dlatego z dwojga złego przemyślałam, poczytałam, popytałam znajomych i zdecydowałam – będę rodzić naturalnie. No właśnie – ja zdecydowałam. A w tym przypadku powinien lekarz.

Wskazania do cesarki

Cukrzyca ciążowa, silna anemia i niedoczynność tarczycy. Z takimi problemami ciążowymi się borykałam. Jeśli ktoś mówi, że znosi ciążę dobrze, szczerze zazdroszczę. Dla mnie to był trudny czas. Czy te argumenty były wystarczające? Niestety dla mnie – nie.

Lekarka na ostatniej wizycie przed porodem powiedziała:

Ma Pani wskazania do cięcia, wypisuję skierowanie.

A ja co? Byłam mądrzejsza, bo wiedziałam lepiej. Bo czytałam. Bo rozmawiałam ze znajomymi. Bo poród sn jest przecież najlepszy. No kto to podważy? Tak ma być i koniec. Innej opcji nie było. Będę rodziła siłami natury. Chociaż bałam się piekielnie, ale szala przeważyła mimo wszystko po tej stronie. Zdecydowałam, że pójdę do szpitala, ale nie poddam się cesarce. Spróbuję siłami natury. Przecież tak wiele kobiet rodzi i za kilka godzin chodzą normalnie, czują się dobrze. Chciałam tak samo. Chciałam na drugi dzień wyjść ze szpitala, z uśmiechem na twarzy.

Waga dziecka a poród naturalny

Tydzień przed porodem na USG waga dziecka 3250g. Super, pomyślałam, tak w sam raz. W zasadzie nie wiedziałam ile jest „w sam raz”, ale wtedy tak mi się wydawało. Po wizycie u mojej lekarki przekazałam jej wagę, a ona zdziwiona bada mój brzuch i mówi:

Przecież to dziecko jest większe!

Jak to większe? Mierzyli? No mierzyli. Więc jest takie jak być powinno, wszystko ok i o co w ogóle chodzi?

Serio, to dziecko jest większe i przy pani dolegliwościach, stawiałabym na cesarkę…

Pani doktor, ale ja wolałabym naturalnie…

Jeszcze nie spotkałam się z taką pacjentką jak pani, dziewczyny chcą cesarki, a pani nie?

Pani doktor, panicznie się boję operacji, znieczulenia, tych lamp na górze i tej całej otoczki… i że nie wstanę po tym znieczuleniu.

W takim razie kierujemy na szpital i niech oceniają co i jak, będzie pani pod stałą kontrolą…

Gdybym wtedy wiedziała, że dziecko nie waży tyle co na USG, tylko prawie kilogram więcej. Ale nie wiedziałam. A lekarka miała nosa. Tyle, że podczas porodu już było za późno na cesarkę. Bo akcja stanęła w miejscu, a dziecko nie mogło wyjść. A co ja z tym mogłam zrobić? Wtedy już nic. Mogłam wcześniej słuchać lekarza. Gdybym wiedziała, że poród naturalny wcale nie jest lepszy od cesarki. Gdybym mogła cofnąć czas.

Po naturalnym szybko dojdziesz do siebie

No, bardzo szybko. Ja usiąść mogłam po 2 miesiącach na jednym półdupku. Czułam się fatalnie i pierwsze pół roku to dla mnie jakaś trauma. Wszędzie spacerowałam z kołem ratunkowym, wiecie takim dmuchanym. Widząc dziewczyny po cesarkach, które na trzeci dzień powoli chodziły szczerze zazdrościłam. Ja miałam poważne problemy z powrotem do zdrowia. Ze względu na skrzywienie kręgosłupa, miałam problemy z chodzeniem. Serio. Wcześniej nawet o tym nie pomyślałam, ale niestety… Lekarze podejrzewali jakieś rozejście, ale nie do końca wiedziałam co to. W każdym razie, żeby funkcjonować łykałam Paracetamol. Niestety położne i pielęgniarki dawały mi tylko dwie tabletki na dobę. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że można Ibuprofen, no bo skąd… Nikt mi nie powiedział. W szpitalu każde zejście z łózka to ból. Sen to ból. Wstanie, żeby zjeść – ból. Karmienie – ból. W domu nic się nie zmieniło. I tak żyłam sobie w tym bólu, ze świadomością, że jakbym zdecydowała się na cesarkę, już dawno czułabym się dobrze.

No i który poród lepszy?

Nie mam porównania. Wciąż żyję w świadomości, że cesarka lepsza. Ale ponoć dopatrujemy się lepszego tam, gdzie nas nie ma. Ja tego nie wiem. Ponoć każdy poród jest inny. Tylko ciągle sobie myślę, że może warto było posłuchać lekarza. Myślę, że mogło być tak, że gdybym miała cesarkę i równie źle bym znosiła czas rekonwalescencji, pewnie żałowałabym tej decyzji. Dlatego nie będę już do tego wracać. Podsumowując lepszy poród ten, który miała znajoma, a nie ja. Bo często jest tak, że dopatrujemy się lepszego u kogoś. Ja wiem jedno. Nieważne jak urodzisz. Ważne jak kochasz.