Dziecko | Pielęgnacja

Pierwsza wizyta u stomatologa – pielęgnacja małych ząbków

26 kwietnia 2018

Nasza pierwsza wizyta u stomatologa niestety nie należała do tych książkowych. Nie ma co szukać tu błędów naszych ani lekarskich. Po prostu trafił nam się typ nielubiący zapachu lekarskiego fartucha. Następna będzie za około rok, bo wcześniej obawiam się, że mogłoby być tak samo. Zresztą zaraz Wam opiszę sam przebieg i zalecenia pani doktor.

Poczekalnia

Poszliśmy jak gdyby nigdy nic do przyjemnej poczekalni. Córka od razu zauważyła stolik  z zabawkami, klockami i układankami. Były również kredki i malowanki. A więc pierwsze pięć minut przebiegało w całkiem przyjemnej atmosferze. Po kilku minutach wyszedł z gabinetu mały misiu (dosłownie) i zawołał wdzięcznie moją córcię, używając jej imienia. Zadowolona pobiegła i wtedy jej i naszym oczom ukazał się obraz gabinetu.

Pierwsze spojrzenie

Niestety, pierwsze spojrzenie nie przyniosło oczekiwanego rezultatu i rozpoczął się płacz. Myślę, że mogło to być spowodowane pobytem w szpitalu i skojarzeniami z tym związanymi. Wiecie, zastrzyki, badania i ten charakterystyczny zapach wyjałowionego środkami chemicznymi pomieszczenia. Niestety nie pomagał „Krecik” włączony na małym telewizorze. Nie pomagały również śliczne misie, które chciały utulić moje dziecko. W środku było również mnóstwo zabawek związanych z ząbkami. Były szczoteczki i kolorowe plakaty. Ale niestety nic nie przynosiło rezultatu. Kiedy na chwilę coś zajęło moją córkę, pani doktor zajrzała do jamy ustnej, oceniając jej stan na bardzo dobry. Jednak ta chwila trwała bardzo krótko i mąż musiał wyjść z dzieckiem na zewnątrz, żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać.

Zalecenia

Tak naprawdę główne zalecenia to przede wszystkim codzienna pielęgnacja ząbków. Nie powiem pewnie nic nowego, jeśli stwierdzę, że prawidłowe nawyki dzieciaki nabywają obserwując nas – dorosłych. Dlatego ważne jest, żeby dziecko widziało swoich opiekunów myjących zęby. Zresztą u nas odkąd pamiętam szorujemy ząbki szczoteczką i pastą. Ale ważne jest też, żeby dziecku „zamiatać” osad z zębów. I tutaj trochę się zdziwiłam, bo okazuje się, że nie trzeba wykonywać ruchów okrężnych, a ruchy pionowe. Tak, żeby „zmieść” osad występujący pomiędzy dziąsłami, a ząbkami.

Pasta z fluorem czy bez?

No więc do tej pory stosowałyśmy pastę do zębów bez fluoru. Tutaj pani doktor, jak najbardziej zaleciła dalsze takie postępowanie. Zaznaczyła również, że stosowanie pasty z fluorem może spowodować fluorozę (nie wiem czy dobrze zapamiętałam tą nazwę). Generalnie chodzi o to, że kiedy córci będą rosły zęby stałe, mogą być odbarwione w białe plamy. Oczywiście nie o plamy tu chodzi, a o osłabienie tychże ząbków. Dlatego zalecono nam stosowanie pasty bez fluoru, a z ksylitolem. Dlaczego akurat taka substancja? Ano dlatego, że jest to substancja pochodzenia naturalnego. Jeszcze pamiętam z zajęć na chemii organicznej symbol tego poliolu. Ułatwiając Wam jest to cukier brzozowy. Jest on zdrowszy niż tradycyjny rafinowany cukier, dlatego niejednokrotnie stosuje się go w dietach. Ale jakie to ma znaczenie dla dziecięcych ząbków? Otóż to słodziwo, o dziwo 😉 ma odczyn zasadowy, a więc wspomaga walkę z drobnoustrojami. Co więcej chroni przed rozmnażaniem się pleśni i drożdży, a więc idealnie nadaje się do buzi. Dzięki temu zapobiega namnażaniu się bakterii, a więc zapobiega również powstawaniu pleśniawek. Nie ma problemu, jeśli dziecko połknie odrobinę takiej pasty. Jednak kiedy już potrafi popijać, warto mu dać wodę w kubeczku do popicia. Idealna pasta, z dobrym składem na początek dla dziecka  to Jack N’Jill – znajdziecie ją TUTAJ. Pasta zawiera ksylitol na pierwszym miejscu, jest bez fluoru, konserwantów, SLS. Myślę, że warto zakupić tą pastę do stosowania od pierwszego ząbka.

No dobrze, ale czym myć te ząbki?

Otóż okazuje się, że powinniśmy dbać o dziąsełka, jeszcze zanim pojawią się ząbki. Nie ukrywam, że jako młoda mama nie wiedziałam o tym. Jedyne o czym wiedziałam to mycie dziąsełek wacikiem namoczonym przegotowaną wodą. Ale z pewnością nie wiedziałam o fajnej opcji, czyli wacikach bawełnianych, nasączonych właśnie ksylitolem. Warto zaopatrzyć się w takie waciki do pielęgnacji dziąsełek. Będziemy mieć pewność, że dziecko nie będzie miało problemu z pleśniawkami. Chusteczki do pielęgnacji dziąsełek znajdziecie TUTAJ. Jest to praktyczne, szczególnie w przypadku ząbkowania czy pleśniawek. Ale również kiedy planujemy podróż z naszym niemowlakiem. W następnej kolejności, a więc kiedy już pojawi się pierwszy ząbek świetną sprawą są silikonowe szczoteczki, nakładane na palec. O nich mogę powiedzieć, że u nas sprawdziły się doskonale. Takie silikonowe szczoteczki kupicie TUTAJ. Nadają się również w przypadku ząbkowania. Możemy masować dziąsełka i ząbki z odrobinką pasty. Moja córcia podczas ząbkowania uwielbiała, kiedy masowałam jej dziąsełka taką szczoteczką, ponieważ jest ona mięciutka, delikatnie czyści, masuje i z pewnością smyra bobasa. Dzięki temu działa również kojąco. Ostatnia to szczoteczka, którą stosujemy, kiedy mamy więcej ząbków. Szczoteczka, którą uczymy dziecko myć ząbki samodzielnie. Ja ze swojej strony mogę polecić szczoteczkę bambusową. Jednak tutaj wybór jest bardzo szeroki i tak naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie.

Co jeszcze? Przygotowanie na następną wizytę.

Tu również pani doktor mnie zaskoczyła. Powiedziała, że bardzo ważne jest odpowiednie podejście. Mianowicie żadnych rozmów w domu o tym, że u dentysty coś boli. Nie powinniśmy również używać zwrotów:

Nie będzie bolało

Zobaczysz to nie boli

Nie stanie Ci się krzywda

To nic takiego

i inne w tym stylu.

Wręcz przeciwnie, powinniśmy traktować dentystę jako normalną sprawę, jako kogoś do kogo się idzie i pokazuje buzię. Pani stomatolog zachęciła nas do zakupu książeczek, które mogą wspomóc przygotowanie na wizytę oraz zestawu małego dentysty. Tak, żeby dziecko mogło się oswoić i potraktować to jako naturalną sprawę. Natomiast zwroty, które wcześnie użyłam mogłyby kojarzyć się dziecku negatywnie (w sensie krzywda, boli). Dziecko nie słyszy tego NIE, tylko odbiera sam negatywny wydźwięk. Nie powinniśmy również obiecywać, że jak będzie grzeczne to mu coś kupimy. Dlaczego? Ponieważ skojarzy, że ma być grzeczne, czyli coś jest nie tak.

Rzeczy, które przygotują na wizytę u dentysty:

Zestaw Play Doh Dentysta

Dora poznaje świat. Idziemy do dentysty

Są jeszcze inne książki, ale wydaje mi się, że dla starszych dzieciaków. U nas córcia bardzo lubi Dorę, więc ja postanowiłam sprawdzić tą pozycję. Jeśli trafię na jeszcze jakąś fajną książeczkę, oczywiście dam znać.

Jeśli spodobał Wam się artykuł udostępnijcie.

Możecie polubić mój profil na Facebooku 🙂