Przemyślenia mamy

Matka zawsze wie NIC

1 kwietnia 2018

Każda z nas zapewne spotkała się z radami od innych w kwestii wychowania swojego dziecka. Niejednokrotnie pewnie słyszałyście, że to co robisz jest złe, niewłaściwe, nie takie jak być powinno.

Bo przecież skąd Ty możesz wiedzieć

jak przewinąć dziecko skoro tego nie robiłaś? Wiadomo, że robisz to źle, krzywdzisz swoje dziecko. Niewłaściwie je trzymasz, nie tak zakładasz pampersa. Pampersa? To nie używasz pieluch wielorazowych? Co z Ciebie za matka? Używasz pieluch wielorazowych – no zupełnie Ci się nudzi skoro w dzisiejszych czasach nie używasz pampersów.

Bo przecież skąd Ty możesz wiedzieć

jakie mleko najlepsze dla Twojego dziecka? Przecież trzeba karmić piersią – obowiązkowo, karmisz mlekiem modyfikowanym – co z Ciebie za matka. Karmisz piersią – męczennica, podporządkowuje się dziecku. Dokarmiasz mieszanką? Zaburzasz florę jelitową swojego dziecka. Nie dokarmiasz – głodzisz. Karmisz piersią dłużej niż pół roku – chyba zwariowałaś, karmisz dłużej niż rok – jesteś nienormalna, półtora roku – przecież to patologia.

Bo przecież skąd Ty możesz wiedzieć

co jest najlepsze dla Twojego dziecka? Przecież trzeba karcić. Nie karcisz – dziecko Ci wejdzie na głowę. Tylko patrzeć aż będzie Ciebie biło. Ono Tobą manipuluje. Nieważne, że jeszcze nie potrafi dobrze mówić i nie rozumie wszystkich przekazów z zewnątrz, ale już posiadło tą niesamowitą możliwość manipulacji. Nawet My, Dorośli nie zawsze potrafimy manipulować innymi. Są specjalne kursy, techniki, o których można się uczyć. Ale to małe, niedawno urodzone dziecko już umie manipulować. I wymuszać. O tak, ono wymusza wszystko płaczem. Bo zwyczajnie w świecie chce sobie Ciebie podporządkować. Żebyś chodziła jak w zegarku. Jakie potrzeby? Przecież przed chwilą je nosiłaś, leży 10 minut i znowu chce na ręce – toż to mały dyktator.

Bo przecież skąd Ty możesz wiedzieć

gdzie powinno spać Twoje dziecko? Oczywiście, że w łóżeczku. Jak raz Wam wejdzie do sypialni to już nigdy się go nie pozbędziecie. No tak, już sobie wyobrażam 18-latka śpiącego z rodzicami 😉 Takie małe i w łóżeczku? Powinno z Wami – tak będzie dla Was lepiej i wygodniej. Widać, że pierwsze dziecko, w ogóle się nie znacie.

Bo przecież skąd Ty możesz wiedzieć,

że jest głodne? Jak może być głodne, jeśli dopiero jadło? Przecież to jest niemożliwe. Chyba masz za chudy pokarm (cokolwiek to znaczy)?! Ono jest głodne, bo ruszyło rączką, szybko karm je! Powinnaś je cały czas karmić. A nie, jakieś przerwy sobie robisz.

Bo przecież skąd Ty możesz wiedzieć

o co mu chodzi? To, że płacze to pewnie nie dojadło. Co to za fanaberie. Dziecko powinno leżeć samo w łóżeczku. Co z tego, że płacze, przecież musi się „wypłakać” (na samą myśl mam ciarki). Ale „niegrzeczne”! No tak, przecież powinno słuchać pojedynczych komend: zrób to, idź tu, kładź się, śpij. Przecież to oczywiste. Jakie tłumaczenia? Po co? Ono i tak nic nie rozumie…

Mogłabym pisać jeszcze bardzo długo, ale z pewnością niejednej z Was, nie chciałoby się czytać. Ale czy nie odnajdujecie siebie w tych sytuacjach? Przynajmniej na początku macierzyńskiej drogi? Oczywiście z czasem na wszystko jest inne spojrzenie, ale początek macierzyństwa niejednokrotnie dla nas MAM może wyglądać właśnie tak. Każdy wokół daje swoje złote rady, nie pamiętając jak to było u niego. A młoda mama to bardzo wrażliwy okaz. Każda podważenie jej kompetencji, może skończyć się brakiem wiary we własne macierzyńskie możliwości.

Dlatego młoda mamo, pamiętaj, nie jesteś sama, każda z nas tak zaczynała. Każdej z nas było ciężko. Nie wystarczy powiedzieć, żebyś nie brała sobie rad innych do serca, bo to jest silniejsze. Ale z czasem spojrzysz na to wszystko z innej perspektywy. I zobaczysz, że osoby, które radzą w głębi serca nie mają złych intencji. Tylko zwyczajnie nie pamiętają swoich macierzyńskich początków.

Spodobał Ci się wpis? Możesz polubić mój profil na Facebooku.