Dziecko | Okiem specjalisty | Rozszerzanie diety

Miód dla dziecka po roku czy wcześniej?

3 lutego 2018

Bardzo często spotykam się z opiniami, że dziecko powinno natychmiast wszystkiego spróbować i wszystko zjeść. Wręcz niektóre osoby ponaglają, że im wcześniej tym lepiej, bo organizm musi się przyzwyczaić. Niekoniecznie jest to trafne stwierdzenie. I niekoniecznie wszystko powinniśmy podawać dzieciom natychmiast podczas rozszerzania diety.

Są substancje, które mimo powszechnie uznawanych za zdrowe, mogą okazać się niekorzystne dla niemowlaka. Szczególnie niemowlaka, u którego jelita nie są szczelne, a układ immunologiczny nie jest w pełni wykształcony.

Jaką substancję mam na myśli?

Miód

Który zarówno jako dodatek do ciasta czy herbaty nie powinien być podawany dziecku do ukończenia  roku. Niektórzy nawet mówią, że dłużej.

O co chodzi z tym miodem i dlaczego tak przed nim przestrzegają?

Mianowicie, chodzi o to, że mogą się w nim znaleźć przetrwalniki bakterii tlenowych z grupy Bacillus, ale przede wszystkim przetrwalniki bakterii beztlenowych z grupy Clostridium. Bakterie zdolne do tworzenia przetrwalników są szczególnie oporne na odwodnienie, wysokie stężenie cukrów i właściwości przeciwbakteryjne miodu. Potencjalnie chorobotwórczym gatunkiem, wykrywanym w miodzie jest pałeczka Bacillus cereus, która niejednokrotnie może prowadzić do różnego rodzaju zatruć pokarmowych. Jednak w miodzie wytwarzanie toksyn jest zahamowane (przez jego bakteriobójcze właściwości), a więc dawka, która może doprowadzić do zatrucia jest o wiele większa niż dawka, którą można znaleźć w miodzie.

A więc wszystko pod kontrolą? Niekoniecznie.

Obok niegroźnej pałeczki Bacillus, w miodzie można znaleźć również przetrwalniki gram-dodatniej bakterii beztlenowej Clostridium botulinum. Bakterie te są źródłem toksyny botulinowej, odpowiedzialnej za zatrucia u zwierząt i ludzi. Botulizm niemowlęcy, to choroba o charakterze toksykoinfekcji, występująca u dzieci poniżej 1 roku życia. Może ona wystąpić po spożyciu miodu zanieczyszczonego przetrwalnikami pałeczki jadu kiełbasianego. Przetrwalniki Clostridium botulinum są szczególnie niebezpieczne dla niemowląt i osób z obniżoną odpornością. Bo, o ile organizm dorosłego człowieka, z pełną odpornością, poradzi sobie z nimi, tak niewykształcony układ immunologiczny niemowlaka, niestety już nie. Dlatego może to doprowadzić do ciężkiego zatrucia, właśnie w szczególności małego dziecka.

Czym jest ten botulizm niemowlęcy?

Jest to toksyczna infekcja, występująca u niemowląt. Clostridia wraz z pokarmem trafiają do żołądka i jelit, gdzie przekształcają się w komórki wegetatywne. Produkują toksynę botulinową. Toksyna ta jest transportowana za pośrednictwem układu krwionośnego do połączeń nerwowo-mięśniowych. Wiąże się z nimi, blokując uwalnianie acetylocholiny z zakończeniem nerwów ruchowych. Okres inkubacji od spożycia skażonego pokarmu do pierwszych objawów, wynosi od dwóch do czterech tygodni. Objawy typowe dla botulizmu niemowląt to kilkudniowe zaparcia (min. trzy dni bez wypróżniania) poprzedzające pojawienie się takich symptomów jak brak apetytu, senność, osłabienie odruchu ssania. Może to doprowadzić do ciężkiego odwodnienia i niewydolności wielonarządowej u niemowląt.

Czy jest się czego bać?

Miód jest bardzo zdrowy i ma właściwości bakteriobójcze. I to jest niepodważalna prawda, z którą nie ma co dyskutować. Jednak nie dla niemowląt i osób z niedostateczną (obniżoną) odpornością. Owszem przypadków botulizmu nie zanotowano bardzo dużo, bo na przełomie lat 1976-2007 było ich około 3000 (z czego większość w Stanach Zjednoczonych). Jednak ja nie zaryzykowałam podania miodu swojemu dziecku przed skończeniem roku. Wiem, że jest on zdrowy ma wiele dobroczynnych właściwości, ale wolę nie ryzykować.

A Wy jakie macie zdanie na ten temat?

Dajcie znać w komentarzu.

 

Źródło:

www.pm.microbiology.pl