Dziecko | Emocje | Przemyślenia mamy

5 rzeczy, których chciałabym nauczyć moją córeczkę

22 lutego 2018

Wychowanie dziecka to, wbrew pozorom bardzo trudne zadanie. Pomimo tysięcy wydanych książek, pomimo porad, którymi tak chętnie obdarowuje nas rodzina, niestety nie jest to tak proste jakby mogło się wydawać. Niejednokrotnie zastanawiasz się czy aby dobrze spełniasz swoje rodzicielskie zadania.

Niejednokrotnie myślisz czy to dobre posunięcie? Czy pozwolić dziecku na to, a może zabronić tego? Jak dana czynność wpłynie na jego przyszłość? Czy moje dziecko będzie dobrym, szczęśliwym i spełnionym człowiekiem?

Jest kilka rzeczy, których z całej siły chciałabym nauczyć moją córeczkę. I wiem dokładnie, że nie jest to łatwe. Wiem, że ciężko jest sprostać zadaniu, jakim jest wychowanie. Ale z całego serca marzę, żeby kiedyś moja córka potrafiła przekazać te właśnie wartości swoim dzieciom.

1. Samodzielność

Każdego dnia staram się pokazywać swojej córci świat. Pomimo tego, że jest jeszcze bardzo mała, pozwalam jej popełniać własne błędy. Bo przecież, w jaki sposób człowiek najlepiej się uczy? Właśnie popełniając błędy. Czasem jestem zmęczona i zdenerwowana, kiedy po raz setny widzę wylaną wodę na łóżko. Ale wiem dobrze, że próbując, bawiąc się i przelewając tą wodę, szybciej opanuje tą trudną sztukę. Wiem, że jeśli kilka razy niezdarnie posmaruje sobie kanapkę masełkiem, to wkrótce będzie robiła to całkiem przyzwoicie. Każdego dnia widzę, że dzięki temu, że daje jej łyżkę i widelec, potrafi sama jeść sztućcami, bez potrzeby pomocy osób trzecich. I tak wiem, że jest to wiele wyrzeczeń dla mnie, jako mamy, czy dla nas jako rodziców – bo więcej bałaganu, może czasem więcej nerw, ale nagroda jest wielka. Moje dziecko dzięki temu bałaganowi, każdego dnia uczy się popełniać własne błędy, uczy się jak je naprawiać, a dzięki temu staje się bardziej samodzielne.

2. Rozpoznawanie własnych emocji

Radość – owszem, szczęście – super, złość – jeszcze lepiej. Dokładnie. Wiem, że brzmi to dość dziwnie, ale cieszę się każdego dnia, kiedy moje dziecko pokazuje objawy swojej autonomii. Traktuję złość jako taką samą emocję, jak pozostałe. I tego staram się uczyć moją córkę. Nie zagłuszam jej uczuć, usilnie nie uspokajam. Tak samo, jak my dorośli mamy prawo do wyrażania swoich emocji, dokładnie tak samo mają do tego prawo nasze dzieci. Czy serio z grzecznego i cichutkiego dziecka, z dnia na dzień wyrośnie nam pewny siebie i niezależny człowiek, rozpoznający swoje emocje? Nie. Takie rzeczy nie dzieją się pod osłoną nocy. To niestety dzieje się każdego dnia, kiedy nasze dziecko ma te silne emocje i jest w nich wysłuchane, jest w nich zrozumiane. Kiedy ma szansę poznać, że szczęście to szczęście, a złość to złość. Kiedy każdego dnia, w trudnych emocjach, uczy się ich. Z całego serca marzę o tym, żeby moja córka poznała wszystkiego swoje emocje i umiała je nazywać. Wierzę, że pomoże jej to w przyszłości być pewną siebie i zadowoloną z życia kobietą.

3. Szacunek do innych

Jak najłatwiej nauczyć dziecko szacunku do innych? Szanować siebie i innych ludzi. Każdego dnia okazywać szacunek w domu rodzinnym. Jeśli dziecko będzie widziało rodziców, którzy z szacunkiem odnoszą się do innych ludzi, dzieci i zwierząt, tym samym dziecko będzie przepełnione tymi uczuciami. Każdego dnia, obserwując swoich rodziców, którzy szanują innych ludzi, samo dziecko będzie pełne poszanowania dla bliskich i nie tylko. Wiem, że jest to bardzo trudne, bo niejednokrotnie w codziennym życiu złościmy się na innych i puszczają nam nerwy, ale tak może się zdarzyć, tak może czasem być. Złość mamy prawo odczuwać i to jest zupełnie naturalne. Ale ważne, żeby pomimo złości umieć szanować innych ludzi i ich zdanie. Żeby szanować to, co inni mają nam do przekazania, pomimo ich odmiennego punktu widzenia.

4. Chęć niesienia pomocy

Bardzo bym chciała, żeby moja córcia była przepełniona miłością do innych ludzi. Nie na tyle, żeby była zaślepiona i przesadnie ufna, ale na tyle, żeby umiała pomóc faktycznie potrzebującym. Chciałabym nauczyć ją tego, żeby wiedziała komu warto pomagać. Bo przecież warto. Ja o tym wiem. Każdy człowiek jest tego warty. A szczególnie dzieci. Dzieci są niczemu niewinne i bezbronne. Nie znają jeszcze tak życia jak ludzie dorośli. Nie potrafią manipulować i są całkowicie zależni od nas, dorosłych. Dlatego, odkąd zostałam mamą, wiem, że dzieciom warto pomagać i w nie inwestować. Bo od tego jak my będziemy traktowali dzieci teraz, tak będziemy traktowani jako ludzie starsi, może wtedy już niedołężni. I to my będziemy wtedy potrzebowali od tych najmniejszych. Nie wiem, czy słyszeliście o Wioskach Dziecięcych? Właśnie w stowarzyszeniu niosącym pomoc dzieciom SOS Wioski Dziecięce, dzieci opuszczone, osierocone oraz zagrożone utratą opieki rodziców, otrzymują wsparcie. Jest to stowarzyszenie, które organizuje różnorodne formy pomocy dzieciom, aby jak najlepiej przygotować je do dorosłego życia. Tak, aby dzięki temu miały szansę wyrosnąć na dorosłych, którzy będą potrafili i będą chcieli pomagać. Takiego podejścia również chciałabym nauczyć moją córeczkę.

5. Bycia szczęśliwym człowiekiem

Myślicie, że tego da się nauczyć? Podobno jest tak, że dziecko które widzi szczęśliwych rodziców, samo staje się szczęśliwsze. Tego właśnie chciałabym dla mojej córci. Marzę, żeby każdego dnia budziła się zadowolona z życia. Żeby umiała odnaleźć w życiu swój „złoty środek”. Żeby potrafiła się cieszyć z drobnych rzeczy. Nie wiem jeszcze jak to zrobić, ale każdego dnia staram się być szczęśliwym człowiekiem. Pokazuję jej świat we wszystkich barwach tęczy. I choć czasem jest deszcz, choć czasem jest ponuro, mimo wszystko chciałabym, żeby dostrzegała pozytywne strony życia.