Dziecko | Emocje

Ciągle NIE, NIE, NIE, czyli jak rozpoznać bunt dwulatka?

10 stycznia 2018

Twoje dziecko przekroczyło magiczną barierę 1,5 roku. A Ty w nadziei, że minęły wszystkie skoki rozwojowe wyczekujesz kolejnych słów, kolejnych nowości w zachowaniu. Z dnia na dzień zauważasz jak Twoje dziecko więcej widzi, więcej mówi i zaczyna rozumieć co do niego mówisz. Tak, tak rozumie już bardzo dużo. Ale niestety nie znaczy to, że robi to, co rozumie. Im więcej rozumie tym bardziej robi odwrotnie. To ten czas, to zaczął się magiczny bunt dwulatka.

Choć bunt dwulatka może trwać od 18 do nawet 26 miesiąca życia, jednak wiadomo każde dziecko przechodzi inaczej i w innym czasie. Wszystko zależy od wielu czynników, m.in. temperamentu czy indywidualnych uwarunkowań.

Co takiego świadczy o tym, że to ten słynny bunt? Jak rozpoznać bunt dwulatka? Jakie zachowania się na niego składają?

Na podstawie własnych doświadczeń chętnie się z Wami podzielę swoimi spostrzeżeniami.

Dziecko marudzi więcej

Zdecydowanie więcej, ono marudzi cały czas. Płacze, piszczy, jęczy, stęka. Nic innego nie słychać cały dzień tylko marudzenie. Potrafi ono doprowadzać do szału. Dziecko nie potrafi być zadowolone nawet przez chwilę. Żadne najciekawsze pomysły zabaw nie sprawiają mu przyjemności. Jazda autem, która do tej pory działała terapeutycznie, już nie działa. Spacer, który do tej pory sprawdzał się świetnie w każdej sytuacji, teraz wyprowadza dziecko z równowagi. Oczywiście, o ile uda się na niego wyjść. Bo tutaj pojawia się kolejny problem…

Ubranie

Właśnie, ubranie, które do tej pory nie stanowiło większych problemów, teraz parzy. Ono pali w skórę. I to nie żaden detergent. Ubranie się graniczy z cudem. Dziecko, które do tej pory rozumiało, kiedy ubranie zakładamy i zdejmujemy, teraz rozumie tylko to, że założone ubranie należy natychmiast z siebie zdjąć. Wręcz zrzucić, dodatkowo wyrzucić jak najdalej, najlepiej do kosza na śmieci. Ewentualnie skarpetki schować w spłuczce toalety, co by ich mama nie znalazła. Buty, one nie mogą pojawić się na nogach, bo powodują bardzo wielkie niezadowolenie. Nie dość, że muszą natychmiast znaleźć się kilka metrów od zaintersowanej, to przy okazji mogą narobić wiele szkód…

Jedzenie

Ja, szczęśliwa. Ja, której dziecko jadło prawie od początku metodą BLW. Jadło samo. Teraz, no cóż, każde jedzenie przynosi do mnie. Mamusia pierwsza musi spróbować czy aby na pewno to zjadliwe. Ale nawet jak ja zjem, nie jest powiedziane, że córka powtórzy tą czynność. A zdarza się tak, że podaje mi talerz i widelec i muszę ją karmić… moje samodzielne dziecko zamieniło się w noworodka. Dosłownie…

Pierś

Pamiętacie co to znaczy karmienie na żądanie. No to półtoraroczniak cofa się niejako do tego czasu. Wspomina jak to było miło i fajnie przy mamie i ciągle chciałby właśnie tak. Najlepiej leżeć i leżeć…

Nowe słowa

O tak, cały tabun nowych słów:

Mamooo,

Mamaaa,

Mamuuu,

Mamiiiii,

Mammm,

Mamussss,

I wiele, wiele innych odmian. A Ty tak jak cieszyłaś się przy pierwszych słowach, przy pierwszym rzuconym, niechlujnym MAMA, dokładnie tak samo marzysz o tym, żeby zamknąć się w samotności w łazience na 2 minuty. Masz dość, co drugi raz udajesz, że nie słyszysz, a co trzeci zamieniasz na tata… może w końcu zawoła tatę? Chociaż, kiedy wołała tylko tatę byłaś stęskniona i marzyłaś, żeby się zamienić 😉

Autonomia

Punkt kulminacyjny. Dziecko zauważa to jak bardzo jest już samodzielne. Widzi dokładnie, że jest osobną jednostką. Ma swoje zdanie i z przytupem go broni. Nie daje za wygraną. Walczy o swoje jak lew. Wszystko chce robić samodzielnie. Jego ulubione słowo to: NIE! Stanowcze i kategoryczne Nie.

Zjesz kanapkę? NIE.

Chcesz się bawić? NIE.

Idziemy na spacer? NIE.

Powiesz coś innego niż nie? NIE.

Każde pytanie, każda Twoja próba zostaje zgaszona jednym i stanowczym NIE…

Ciężki ten czas zarówno dla rodziców, ale też dla dziecka. Każdy dzień to dla niego nauka, mnóstwo nowości i emocje. Emocje, w których my możemy mu towarzyszyć, możemy wspierać i być obok. Dziecko powinno czuć, że może na nas liczyć. A my wiedzmy, że ten czas minie. A nasze małe dziecko dzięki właśnie tym emocjom stanie się wspaniałym, samodzielnym człowiekiem. Tego sobie, Wam i Waszym dzieciakom życzę z całego serca.