Dziecko | Rozszerzanie diety

Kutia, pierogi, kompot z suszu? Co można podać dziecku do jedzenia w święta?

24 grudnia 2017

Pierwsze święta z dzieckiem to niejednokrotnie ogromne przeżycie. Zarówno dla samego bobasa jak i dla jego rodziców. Tym bardziej, jeśli Twoje dziecko zjada już coś więcej niż tylko samo mleko. Pewnie zastanawiasz się co można podać dziecku do jedzenia w święta? Nie martw się. Zaraz Ci powiem co można dać dziecku ze świątecznego stołu, a co niekoniecznie jest wskazane.

Pamiętaj, żeby nie podawać dziecku żywności przetworzonej, z konserwantami, żywności niewiadomego pochodzenia, rzeczy mocno słonych i słodzonych. Nie jet wskazane, żeby niemowlę jadło surowe ryby czy surowe mięso.

  1. Karp lub inna ryba– jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę nie widzę przeciwwskazań, żeby spróbowało kawałek ryby. Oczywiście najlepiej gdyby nie była ona solona. Dobrze, żeby była gotowana na parze lub pieczona. Ewentualnie, jeśli smażysz, zrób to na dobrym jakościowo oleju i postaraj się odsączyć z tłuszczu. Należy również uważać na ości. Najlepiej dobrze obrać kawałek rybki i oporządzić dla małego człowieka. Ewentualnie kupić rybę filet. Wtedy będziemy mieli pewność, że nie zawiera ości. Moja córka w zeszłym roku miała 8 miesięcy i próbowała malutki kawałek ryby.
  2. Barszcz czerwony – jeśli przygotowujesz barszcz czerwony samodzielnie, możesz podać łyżeczkę maluchowi. Jeśli jednak planujesz barszcz z torebki – nie polecam dla dziecka. Zawiera on konserwanty i inne dodatki, które mogłyby wpłynąć negatywnie na mały brzuszek.
  3. Uszka, krokiety z kapustą i grzybami – tutaj pojawia się problem. Jeśli masz przygotowane w domu uszka lub krokiety, możesz zrobić dla swojego bobasa dodatkową sztukę bez grzybów. Z samą kapustą moja córka w zeszłym roku próbowała, natomiast dodatkowo zrobiłam kilka sztuk pierogów z soczewicą, które jej bardzo smakowały. Grzybów nie podajemy tak małym dzieciom. Teoretycznie pieczarki można podawać po roku, jednak przyznam Wam szczerze, że moja do tej pory ich nie dostała, a ma 20 miesięcy.
  4. Zupa grzybowa – tego produktu nie podałabym dziecku, ze względu na grzyby, nawet sam wywar może wpłynąć negatywnie na niedojrzały układ pokarmowy.
  5. Ryba po grecku – jeśli wprowadzałaś już dziecku poszczególne warzywa, możesz odrobinę dać do spróbowania. Szczerze zachęcam do podawania potrwa, które w swoim składzie mają warzywa, czy ryby, ponieważ są bogatym źródłem witamin i minerałów.
  6. Sałatka warzywna – sytuacja wygląda tak jak w przypadku powyżej. Jeżeli dawałaś dziecku poszczególne warzywa i nie wywołało to żadnych rewolucji, możesz dać mu sałatkę warzywną. Jednak, pamiętaj, tam jest również majonez. Najlepiej gdyby był on domowej roboty, jeśli jednak nie masz takiej możliwości, postaraj się wybrać majonez bez konserwantów, dobry jakościowo. Warzywa z sałatki moja córka bardzo chętnie jadła metodą BLW. Oprócz przyjemności jedzenia, mamy do czynienia z ćwiczeniami motoryki małej.
  7. Śledź, woda śledziowa – ze względu na dużą zawartość soli nie podałam śledzia dziecku w zeszłym roku (miało 8 miesięcy). Poza tym, kupując gotowego śledzia w słoiku, możemy spotkać różnego rodzaju dodatki, konserwanty, których niemowlakowi lepiej nie podawać. Natomiast w przypadku starszego dziecka jeszcze nie podawałam, ale w tym roku jest duża szansa, że spróbujemy. Oczywiście nie gwarantuję sukcesu, raczej obstawiam za odrzuceniem tego smaku na początek.
  8. Łazanki z makiem, makowiec – szczerze powiedziawszy mak jest dość kontrowersyjny. Może uczulać, ale to nie wyklucza od podawania. Mak zawiera wiele witamin, ale i magnezu. Ze względu na możliwość alergii, przed ukończeniem roku raczej nie jest polecany. W zeszłym roku córka nie jadła potraw z makiem. Jednak w tym roku dopuszczam możliwość spróbowania kawałka makowca. Oczywiście najlepiej, jeśli potrawy są z wiadomego źródła lub przygotowane w domu. Wtedy unikniemy ewentualności dodatków spożywczych i konserwantów.
  9. Kompot z suszu – Śliwki, jabłka czy gruszki nie powinny zaszkodzić młodym jelitom, szczególnie w formie kompotu. Najlepiej jeśli nie będzie suto dosłodzony cukrem. Myślę, że jest to fajna opcja dla wody. Jednak wiem, że moja córka z piciem czegokolwiek, poza mlekiem miała wielkie problemy do 12 miesiąca. W zeszłym roku nie chciała pić kompotu, spróbowała tylko odrobinę. Natomiast w tym roku, myślę, że pójdzie to zdecydowanie lepiej.
  10. Kutia, keks– Czyli różnego rodzaju bakalie i mak. Sytuację z makiem wyjaśniłam nieco wyżej. Czyli do roku raczej nie, po roku myślę, że można odrobinę. Natomiast jeśli chodzi o inne bakalie, to sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Rodzynki – ja bym podała, ale jako dodatek w czymś, ponieważ dziecko może się zakrztusić. Znacie swoje dziecko i wiecie czy nie boi się nowych smaków, czy daje sobie radę z gryzieniem i żuciem. Moja córka uwielbiała żurawinę czy rodzynki od początku. Widziałam, że daje sobie z nimi radę. Jednak tutaj warto zwracać uwagę na dodatki, ponieważ niejednokrotnie suszone owoce są siarkowane. Najlepiej wybierać takie bez dodatku siarki. Orzechy – generalnie nie podałabym niemowlakowi orzechów ze względu na możliwość zakrztuszenia. Jednak jako dodatek w formie zmielonej odrobinę można. Należy jednak pamiętać, że orzechy są silnym alergenem. Dlatego trzeba podawać uważnie i ostrożnie. Jeśli Twoje dziecko nie miało problemów z alergiami, myślę, że nie ma się co stresować.
  11. Pierogi z serem, sernik – myślę, że tutaj nie ma się co zastanawiać. Jeśli Twoje dziecko nie ma alergii na białko krowie, myślę, że jest to fajna opcja. Nawet zamiast innych ciężkostrawnych potraw.
  12. Miód – zarówno jako dodatek do kutii, innego ciasta czy herbaty nie powinno się go podawać do roku. Niektórzy nawet mówią, że dłużej. O co chodzi z tym miodem i dlaczego tak przed nim przestrzegają? Mianowicie, chodzi o to, że mogą się w nim znaleźć przetrwalniki bakterii tlenowych z grupy Bacillus, ale przede wszystkim przetrwalniki bakterii beztlenowych z grupy Clostridium. Te drugie są szczególnie niebezpieczne dla niemowląt i osób z obniżoną odpornością. Bo, o ile organizm dorosłego człowieka, z pełną odpornością, poradzi sobie z nimi, tak niewykształcony układ immunologiczny niemowlaka, niestety już nie. Dlatego może to doprowadzić do ciężkiego zatrucia, właśnie w szczególności małego dziecka.

 

Wszystkie dodatki do dań, typu cebulka, czosnek, kapusta kiszona, ogórki kiszone u nas były na porządku dziennym od początku rozszerzania diety. I akurat w przypadku mojego dziecka nie było problemów jelitowych. Jednak myślę, że każda mama zna swoje dziecko i wie, co można mu podać, a czego raczej nie. Każda mama czuje czy coś jej dziecku może zaszkodzić. I nie warto słuchać cioć, wujków czy babć. Bo oni zazwyczaj podaliby swojemu wnusiowi wszystko, co możliwe ze stołu. Warto zachować zdrowy rozsądek i pamiętać, że miłości nie okazuje się tylko przez dawanie wszystkiego do jedzenia. Ale przede wszystkim przez spędzanie wspólnego czasu i miłość.

A najszczęśliwsze dziecko to takie, którego nie boli brzuszek 😉