Macierzyństwo | Przemyślenia mamy | Rozszerzanie diety

Przecież nie zabronię jej jeść słodyczy…

17 listopada 2017

Kilka razy pisałam Wam o jedzeniu zdrowej żywności czy o dodatkach w żywności. Pisałam też o tym jaką rolę odgrywa cukier w diecie dziecka i doszłam do wniosku, że nie odgrywa żadnej, znaczącej roli. Niby piszę o roli zdrowej żywności, ale sama nie jestem do końca święta i zdarza mi się przewinienie.

Przyznam się Wam, że jestem typem łasucha, serio. I czasem nie umiem odmówić słodyczy. Ale od dłuższego czasu z tym walczę, szczerze walczę. I idzie mi coraz lepiej. Ale nie byłoby tak dobrze, gdyby nie to, że uczę się.

Dowiaduję się coraz więcej na ten temat. Czytam i drążę. Wiem, że dieta ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Uczę się rzeczy, których powinni uczyć w szkole i uświadamiać dzieci od początku. Ja się tego uczę mając 30 lat. I wiem, że to jest cholernie ważne, co jemy.

To nie chodzi o to, że czasem zamówimy pizzę czy skoczymy na kebaba. Bo jesteśmy tylko ludźmi i żyjemy wśród ludzi. To nie chodzi o to, że mam chandrę i zdarzy mi się zjeść całą czekoladę (dawniej zdarzało mi się częściej – ostatnio coraz rzadziej). Chodzi o świadomość. O to, że im bardziej obciążamy nasz organizm przetworzoną żywnością, tym bardziej nasz organizm cierpi. Tym bardziej cierpi nasza odporność.

Powiem Wam szczerze, że im więcej wiem na ten temat, tym bardziej mi się odechciewa jeść tych wszystkich wynalazków. Uczę się każdego dnia czym jest każde ustrojstwo, które znajdę w jedzeniu ze sklepu. I chcę, żeby moje dziecko miało tego świadomość. Chcę, żeby od początku wiedziała co jest wartościowe, a co nie. I to nie jest tak, że zabronię jej jeść słodyczy, bo są złe. Albo nie pozwolę chipsów, bo mają glutaminian. Chcę nauczyć ją dobrych nawyków żywieniowych swoim przykładem. Dzięki temu sama się uczę jeść na nowo. Sama się uczę jak i co jeść. Wiem, że daleko mi do ideału, jeśli chodzi o żywność. I wiem też, że daleko mi do wiedzy osób z wykształceniem medycznym. Ale uwierzcie mi, to jest obecnie moja wielka pasja i hobby. Interesuje się tym co jem. Uczę się tego każdego dnia.

I wiem, że moje dziecko prędzej czy później spróbuje różnych rzeczy. Bo taka jest nasza ludzka natura. I wiem, że to jest normalne. Ale bardzo bym chciała, żeby umiała wybrać to, co dobre i wartościowe. To, co wniesie do jej życia zdrowie.

Sama widzę na swoim przykładzie, że inaczej jedząc, inaczej się czuję.

I wcale nie jest tak, że prowadzę jakieś życie w celibacie bez cukru, glutenu i nabiału. Zupełnie nie. Staram się jeść wszystko w racjonalnych ilościach. W naszej diecie są przeróżne potrawy, które staram się komponować rozważnie. Nie brakuje również produktów zbożowych i nabiału. Co prawda nie słodzimy napojów i nie pijamy słodzonych, ale czemu nie zrobić domowego ciasta?

Przecież wiesz co w nim się znajduje i możesz sobie osłodzić dzień. Czemu nie zrobić domowego kisielku albo budyniu, Jeśli masz ochotę na coś słodkiego? Czy za każdym razem trzeba kupować batony nafaszerowane chemią? Nie mówię, że wszystkie takie są i nie mówię, żeby nie jeść ich w ogóle. Nikogo nie namawiam na zmianę sposobu myślenia. Ale chciałam Was tylko uświadomić, jak ważne jest to co jemy. Każdy chemiczny dodatek ma wpływ na nasze zachowanie, na nasze samopoczucie. Każda potrawa doprawiona sztuczną mieszanką ma wpływ na naszą odporność. Wszystko, co wędruje przez nasz układ pokarmowy pozostawia po sobie ślad. I nie musi on wyjść teraz, za 5 lat czy za 10. Może tak być, że całe lata będziemy zdrowi. Bo przecież każdy organizm jest inny. Na jednego nic nie działa, a u drugiego mogą być nawracające przeziębienia. Ja tak miałam, non stop byłam chora. Nie wiedziałam czemu jedni są wciąż zdrowi, a ja nie. Ale słodycze jadłam kilogramami. Mogłam żywić się tylko słodyczami. I słodkimi napojami. Teraz wiem, że mój organizm bardzo ucierpiał na takim stylu życia. I wiem, ja wszystko się zmieniło, kiedy zaczęłam inaczej jeść. Pierwszym bodźcem do zmiany nawyków żywieniowych była u mnie cukrzyca ciążowa, natomiast drugi etap to rozszerzanie diety u dziecka. Dlatego tak bardzo spodobała mi się metoda BLW, o której zresztą niejeden raz pisałam. Dlatego bo wspólnie możemy jeść posiłki, zdrowe posiłki.

Dlatego z całego serca chcę nauczyć mojego dziecko tego, co dobre. Właśnie swoim przykładem. Właśnie dlatego, że wiem jak bardzo jest to ważne.

I mam nadzieję, że choć po części mi się to uda. Chociaż jeszcze przede mną bardzo długa droga. Ale wiem, że właśnie dzięki mojemu dziecku ta droga się zaczęła.