Choroby | Ciąża | Dziecko | Macierzyństwo | Pielęgnacja

Żółtaczka fizjologiczna noworodków, czyli kiedy pierwsze dni nie wyglądają tak kolorowo…

23 października 2017

Żółtaczka fizjologiczna noworodków zdarza się bardzo często. Jednak, kiedy zostałam mamą, nie miałam o tym pojęcia. Byłam przerażona i wystraszona, kiedy dzień po porodzie zabrano mi dziecko na naświetlania. Przez żółtaczkę leżeliśmy w szpitalu kilka dni dłużej, bo aż pięć. No dobrze, ale zacznę od początku.

Skąd wiadomo, że to żółtaczka?

Twoje piękne nowonarodzone dziecko na drugi dzień robi się dziwnie żółte. Wydaje Ci się, że jest takie jakby opalone. Nie wiesz co to znaczy, ale wygląda to dość niepokojąco. Okazuje się, że to żółtaczka noworodków. Na początku żółknie twarz, tułów, ręce, a na końcu nóżki. Mogą zżółknąć także białka oczu. Kiedy żółtaczka schodzi, dzieje się to w odwrotnej kolejności. Czyli żółty kolor na końcu opuszcza twarz.

Skąd bierze się żółtaczka fizjologiczna noworodków?

Żółtaczka noworodków to nie choroba. Choć czasem może się nam tak wydawać. Jest to objaw niedojrzałości wątroby. Ponieważ, będąc w łonie mamy, dziecko potrzebuje znacznie więcej czerwonych krwinek niż po urodzeniu. Po porodzie większość czerwonych ciałek krwi rozpada się. Produktem ubocznym rozpadu erytrocytów jest bilirubina. Jest to produkt, który powinien być wychwycony przez wątrobę i wydalony z organizmu. Jednak wątroba noworodka nie jest na tyle rozwinięta, żeby sprostać temu trudnemu zadaniu. W ten sposób, krążąc we krwi powstaje u dziecka charakterystyczne żółte zabarwienie.

Leczenie żółtaczki noworodków

W naszym przypadku leczenie odbywało się na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest podawanie dożylne glukozy. Czytając na ten temat, dowiedziałam się, że wystarczy dostatecznie częste przystawianie do piersi. Jednak nam zaproponowano w szpitalu taki sposób. Chodzi o to, żeby cały czas nawadniać organizm, a dzięki temu wypłukiwać z niego nadmiar bilirubiny. Druga metoda, którą leczono żółtaczkę w naszym przypadku to naświetlanie ultrafioletem. Zabieg polegał na tym, że dziecko ubrane w samego pampersa, leżało kilka godzin pod lampą UV. Miało jeszcze mini okularki, żeby zabezpieczyć oczy przez promieniowaniem.

Kiedy można wyjść do domu?

My wyszliśmy w 5 dobie po porodzie tylko dlatego, ponieważ bilirubina mimo kuracji wzrastała. Kiedy w 5 dobie okazało się, że jej poziom ustabilizował się, zostaliśmy szczęśliwie wypisani do domu. Czas pobytu zależy oczywiście od indywidualnych predyspozycji noworodka oraz personelu szpitala.

Zalecenia do domu

Pierwszym i podstawowym punktem było jak najczęstsze przystawianie noworodka do piersi. Im częściej tym szybciej bilirubina miała zostać wypłukiwana z organizmu wraz z moczem i kałem. Druga sprawa zalecona przez położną to wystawianie dziecka na słoneczko. Miało leżeć jak najbliżej okna kiedy na dworze świeciło słońce. Ponieważ urodziła się w porze wiosennej nie było z tym problemu. Ostatnie zalecenie to kontrola poziomu bilirubiny za 4 doby. Jej poziom był zadowalający, a więc na tym skończyliśmy naszą żółtą przygodę.

Co było dla mnie jako matki najtrudniejsze?

Zdecydowanie najtrudniejsze były te pierwsze dni, kiedy zabierano mi dziecko. Pomimo ogromnego zmęczenia czułam potrzebę bycia blisko. Jednak podczas fototerapii było to niemożliwe. Myślę, że te chwile rozłąki były bardzo trudne. Podczas fototerapii nie przynoszono również mi dziecka na karmienie. Myślę, że to też był problem. Chociaż chwilowo zaszkodziło laktacji, jednak na dłuższą metę daliśmy radę.

A Wasze dzieciaki miały żółtaczkę? Jak to zniosłyście? Podzielcie się w komentarzu.