Choroby | Macierzyństwo

Jak w prosty sposób wzmocniłam swoją odporność?

9 października 2017

Odkąd pamiętam bardzo często chorowałam. Wieczny kaszel, katar i ból gardła. Rok w rok ta sama historia. Zaczynała się jesień, a wraz z nią sezon chorobowy. Przeziębienie wciąż od września do marca.

Tak było co roku, aż do dziś.

W tym roku to się zmieniło. Znalazłam sposób na zdrowie. Oczywiście nie znaczy to, że nie zaboli mnie gardło czasem. Zaboli. Ale trwa to chwilę, po czym zapominam, że taka sytuacja miała miejsce.

Jak było wcześniej z moją odpornością?

Zacznę może od początku. Będąc w ciąży oraz karmiąc piersią szukałam sposobu na przeziębienie i chorobę. Wciąż czułam, że wszystkie magiczne płyny, proszki i pigułki to nie to. Bo przecież wcześniej je brałam i nic nie pomagało. Jedynie doraźnie. A moja odporność niestety była na skraju wyczerpania. Ciągle choroby. Ciągle złe samopoczucie. Wieczne zmęczenie. Podejrzenia padały na moją główną chorobę – niedoczynność tarczycy. Ale nie było to możliwe, bo wyniki były dobre. Od dawna miałam odpowiednio dobrane hormony, a poziom TSH ustabilizowany. To nie było to.

Anemia! Wszyscy jednogłośnie stwierdzili. To pewnie to. Przecież anemia powoduje zmęczenie, ospałość, brak sił. No więc badania w tym kierunku wykonane. I co? Morfologia w normie, żelazo w normie, poziom ferrytyny również. Ale momencik anemia może być również z niedoboru witaminy B12 lub kwasu foliowego. Oczywiście wyniki jak najbardziej w normie. Każdy twierdził, że wymyślam. Po prostu jestem przemęczona. Albo marudna. Albo zwyczajnie leniwa. I dlatego nic mi się nie chce. Ale to było niemożliwe. Oprócz zmęczenia doszły bóle mięśni. Oraz bezsenność mimo ogromnego zmęczenia. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Czułam, że to nie jest zwykłe lenistwo. To było coś innego.

Przełom

Pewnego dnia siedziałam w domu, przeglądając gazetę. A tam był długi artykuł na temat depresji. Tak, dokładnie. Objawy- no cóż idealne odwzorowanie mojego stanu. Tylko u mnie jeszcze dochodził brak odporności. Czyżby to była depresja? Pomyślałam.

Nie. To nie to. Ale w tej samej gazecie znalazłam reklamę witaminy D. Jakaś witamina w kapsułkach. I tam było opisane dokładnie to, co mi dolegało. Osłabienie. Bóle mięśni, stawów. Witamina, która naturalnie wytwarza się w naszym organizmie. Pod wpływem słońca. No właśnie. Zazwyczaj moje osłabienie występowało w okresie jesienno-zimowym. Witamina D nie mogła się wytwarzać tak jak latem, gdyż słońce nie znajduje się tak wysoko w naszej szerokości geograficznej. Po drugie do wytwarzania witaminy D najlepiej odkryć ramiona, twarz, kolana. Czyli jak najwięcej swojego ciała. Ponieważ odkrycie tylko rąk i twarzy będzie niewystarczające dla wyywarzania odpowiedniej ilości witaminy D. A wiadomo, że zimą jest to niemożliwe.

witamina D witamina słońca

A więc pełna optymizmu poszłam do swojego lekarza. Chciałam poprosić o skierowanie na to badanie. Niestety tutaj pojawił się kolejny problem. Mianowicie badanie okazało się nie być refundowane. Jednak byłam tak zdeterminowana, że postanowiłam dobrnąć do celu. Zrobiłam badanie na poziom witaminy D w organizmie. Kosztowało ponad 50zł. Jest to dość duży koszt, jednak myślę, że było warto.

Jak wzmocniłam swoją odporność? Moja historia.

Moje podejrzenia okazały się uzasadnione. Jednorazowy wydatek opłacił się. Mój wynik nie mieścił się w normie. Był poniżej 30ng/ml. Czyli poniżej wartości optymalnej. Zaczęłam suplementację dawką 2000j.m (50ng). Oczywiście po konsultacji ze swoim lekarzem.

Jedyne, co mogę Wam powiedzieć to pomogło. Nie wiem, czy to kwestia tej jednej rzeczy, czy grupy rzeczy, które wdrożyłam do swojego życia. Ale wiem, że czuję się inaczej. Zdecydowanie inaczej.

Należy pamiętać, że szczególnie ważna jest suplementacja witaminą D podczas ciąży i karmienia piersią. Ponieważ wtedy nasze zapotrzebowanie na tą witaminę wzrasta.

Mam nadzieję, że ten tekst pomoże komuś. Ja szukałam długo. Nie miałam pojęcia co mi dolega. Aż znalazłam odpowiedź i dlatego dzielę się tym z Wami.

Pamiętajcie, że powyższy tekst nie jest poradą lekarską. W razie wątpliwości należy skonsultować się ze swoim lekarzem.

A jakie Wy macie doświadczenia ze swoją odpornością? Dajcie znać w komentarzu poniżej. Możecie też polubić mój profil na Facebooku