Dziecko | Rozszerzanie diety

W co się zaopatrzyć zanim zaczniesz rozszerzać dietę – TOP 6

2 września 2017

Tak sobie pomyślałam, że zanim zaczniesz rozszerzać dietę swojemu maluchowi, musisz się zaopatrzyć w kilka niezbędnych rzeczy. Napiszę Ci, co się u nas przydało, a co nie zdało rezultatu. Co będzie potrzebne do pierwszych posiłków, a na co nie warto wydawać pieniędzy. Bo bez względu na to, jaką metodą zechcesz rozszerzać dietę: tradycyjną czy BLW, jest kilka rzeczy, które będą Wam potrzebne.

Krzesełko do karmienia

My zakupiliśmy krzesełko do karmienia, zanim jeszcze zaczęliśmy rozszerzać dietę, bo zwyczajnie trafiła nam się świetna okazja. Krzesełka dostaniesz w przeróżnych wzorach, kolorach, modelach, większe, mniejsze, przystosowujące się do dziecka, jeżdżące, grające i co tylko zechcesz. Ale, no właśnie zawsze jest jakieś ale, na pierwszym miejscu zwróć uwagę na to, czy łatwo się je rozkłada. Bo szczerze mówiąc to będzie bardzo ważne, jeśli zechcesz je umyć. Najlepiej, gdyby nie było zbyt fikuśne i nie posiadało wielu elementów, gdzie można zachomikować jedzenie. Dobrze, żeby nie miało materiału, bo trudniej będzie usunąć plamy z jedzenia. Zwróć uwagę czy będziesz mieć możliwość dostawienia tacy do blatu stołu. Wtedy nie dość, że zajmuje mniej miejsca to jeszcze dziecko podczas posiłku czuje się częścią rodziny, zasiadającej do posiłku. Podsumowując najlepsze będzie krzesełko o prostej formie, bez zbędnych udziwnień. Czyli mniej znaczy w tym przypadku lepiej. My korzystamy z jednego krzesełka od 7 miesiąca, a mamy już 20 i póki co sprawdza się świetnie. Krzesełko, którego my używamy to Keter. Najtaniej kupicie je TUTAJ. Macie do wyboru różne warianty kolorystyczne. Jest fajne, bo łatwe w utrzymaniu czystości i rośnie razem z dzieckiem. Co dla mnie jest również ważne to jego konkurencyjna cena.

Śliniaki

Zanim zaczęliśmy rozszerzać dietę, byliśmy zaopatrzeni w co najmniej 20 śliniaków. A to ktoś przyniósł, a to sami kupiliśmy. Efekt jest taki, że założone były może 2 i to kilka razy. Moje dziecko nie kocha śliniaków i choćbym przykleiła klejem to i tak sobie zdejmie. Nie akceptuje tego i już się z tym pogodziłam. Znam dzieciaki, które mogą nosić śliniaki, jednak moje do nich nie należy. Żeby bez sensu nie wydawać pieniędzy, spróbujecie sobie kupić śliniaki jednorazowe, są w różnych sklepach i nie są zbyt drogie. Jest jeszcze kilka innych rodzajów śliniaków m.in. z kieszonką z przodu czy z rękawkami. Te z kieszonką wydają się fajną opcją, szczególnie, że dziecku nieco wypada podczas jedzenia. Z rękawkami też wydają się fajną opcją, szczególnie przy BLW. Ale trzeba mieć na uwadze, że jedzenie będzie i tak na całej buzi, nogach, włosach i wokół. Ja wybrałam metodę na brudaska. Czyli ubieramy się w stare ciuszki, które są już przeznaczone do ubrudzenia i tak zajadamy. Ewentualnie, jak jest ciepło polecam bez bluzeczki, sam pampers. Ciałko jest nawet łatwiej domyć niż ubrania 🙂

Talerze, miseczki

Jeśli masz krzesełko do karmienia ze zdejmowanym blatem – tacą, na początku nie polecam talerzyków. Ewentualnie takie z przyssawką. U nas niestety nawet takie nie zdały rezultatu. Kiedy dziecko tylko się zorientuje jak łatwo się je odrywa, będą lądowały na podłodze. Ewentualnie, jeśli masz możliwość zakupu takich naprawdę wytrzymałych, to próbuj. To, co nie zdało rezultatu u mnie, może sprawdzić się u Ciebie. Ja chyba nie miałam tego szczęścia i na wytrzymałe nie trafiłam. Jak dotąd wszystkie możliwe talerzyki i miseczki lądowały u nas na podłogę. Ale najwygodniej, z tego co zauważyłam, je się bezpośrednio z blatu. Mam nadzieję, że ten etap minie i moje dziecko dojrzeje do „dorosłego” spożywania pokarmów.

Sztućce

Sytuacja wygląda bardzo podobnie jak z talerzykami. Kupowaliśmy różne sztućce plastikowe, bambusowe i jak do tej pory, dziecku najwygodniej się je… metalowymi. Tak, wiem, że jest to bardzo duży błąd wychowawczy i nie powinnam dawać mojemu dziecku metalowych sztućców. Ale wybrałam takie najbardziej opływowe, dosyć małe, żeby bez problemu zmieściły się do rączki i zawsze, bezwzględnie zawsze ktoś jest przy dziecku jest jak je. Zawsze go pilnujemy i mamy nad nim kontrolę. Ale dzięki temu przynajmniej skończyło się zabieranie naszych widelców. 🙂 A pewnie się dziwicie jak to możliwe, że bez talerza, a z widelcem. Już tłumaczę. Otóż moje dziecko ma taki patent. Wszystko wyrzucić z miski na blat i elegancko jeść to widelcem. Uroczo, prawda?

Mata na podłogę

Jakkolwiek to brzmi, są takie rzeczy. Sama się zdziwiłam, ale niestety za późno się zorientowałam. To znaczy, zawsze mogłabym jeszcze kupić, ale teraz nie widzę już potrzeby. Jest to mata, która zapobiega przed ubrudzeniem podłogi. My akurat jemy posiłki w pokoju, gdzie są tylko panele. Więc nawet największy bałagan idzie ogarnąć, zmieść, ewentualnie zmyć. Jeśli jednak masz obiekcje co do zabrudzeń, to warto się w taki gadżet zaopatrzyć. Ewentualnie, jeśli chcesz tańszym kosztem, możesz użyć folii malarskiej.

Cierpliwość

O tak, dużo cierpliwości będzie potrzebne. Mi samej jej czasem brakuje. Rozszerzanie diety = bałagan, dużo bałaganu. A dodatkowo, jeśli decydujesz się na metodę BLW, bałaganu będzie znacznie więcej. Ja to tłumaczę, że jest to etap przejściowy i dziecko wyrośnie. A czy tak będzie to już czas pokaże.

Jeśli spodobał Ci się artykuł zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się swoimi doświadczeniami.

Możesz polubić mój profil na Facebooku => mamella

Foto: Pixabay.com