Ciąża | Macierzyństwo

Pierwszy tydzień po porodzie – 10 rzeczy, których nie wiedziałam

18 września 2017

Ostatnio pisałam o pierwszej dobie po porodzie. Dzisiaj chciałbym pociągnąć dalej temat i przekazać Wam co mnie zaskoczyło w drugim etapie połogu. Czego nie wiedziałam. Czy coś się zmieniło po pierwszej dobie? Czy było łatwiej?

Wczesny połóg, bo o nim mowa, to pierwszy tydzień po porodzie.

Tu przeczytasz o pierwszych 24h po porodzie

Czy wszystko nagle się zmienia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i nagle czujesz się świetnie? No niestety, w moim przypadku tak kolorowo nie było. To z pewnością bardzo trudny czas, bo najczęściej podczas tego tygodnia, wraca się z noworodkiem do domu. No ale, zacznę od początku.

Jak w rzeczywistości wygląda pierwszy tydzień po porodzie? Co mnie zaskoczyło?

1. Laktacja

O ile w pierwszej dobie mnie fascynowała, o tyle za dzień, może dwa zaczął się nawał (o problemach podczas karmienia dokładniej napiszę kiedy indziej), a tu dziecko zabierają, dokarmiają, bo nie opłaca się przynosić, piersi bolą, pęcznieją, krwawią, oferują Ci laktator, ok, korzystasz, nie widzisz innej opcji, przynoszą dziecko, nie chce ssać, no bo dlaczego miałoby chcieć jak zamiast leżeć z Tobą to ciągle jest gdzie indziej i dostaje co innego niż Twoje mleko. Powrót do domu, szybki zakup laktatora, lanoliny i próby przystawiania. Cały czas, przystawianie i odciąganie i wokół tego kręcił się mój pierwszy tydzień.

2. Ból 

No cóż, nie odszedł na drugi dzień po porodzie tak jak myślałam. Niestety było gorzej. O ile w pierwszej dobie pod wpływem emocji myślałam, że jest ok, o tyle każdego dnia było ciężko. Na ten moment sobie myślę, kurczę przecież nie było tak źle, ale wtedy wydawało mi się to nie do przeskoczenia. Przez pierwszy tydzień Paracetamol brałam co 6 godzin. Później już coraz rzadziej.

3. Pobyt z dzieckiem

Szczerze? Myślałam, że dziecko będzie ze mną cały czas po porodzie. Ale okazało się, że mamy żółtaczkę fizjologiczną i bywało ze mną tylko pół doby codziennie. Strasznie tęskniłam choć było ze mną raptem parę dni, ale musiało jeździć na naświetlania. Poza tym dostawało kroplówkę z witaminami. Ten widok maleńkiej łapki z wenflonem łamał mi serce.

4. Powrót do domu

Marzyłam o tym, żeby być już w domu, a z drugiej strony panicznie bałam się tego momentu. Bałam się czy podołam, czy będę umiała uspokoić dziecko, kiedy zapłacze, czy będę umiała odróżnić kiedy jest głodne, śpiące, kiedy ma mokro, kiedy źle się czuje. Bez pomocy wykwalifikowanego personelu miałam sobie poradzić z nowym, małym życiem. Wtedy wydawało mi się to nierealne.

5. Pierwsza doba w domu

Hmmm… ciężka sprawa, choć dziecko przez większość czasu spało, ja już podchodziłam strategicznie, czyli najpierw przewinąć czy nakarmić. A może na śpiocha nakarmić, a może za długo śpi, a może za krótko. To jest chyba temat na osobny wpis 😉

6. Higiena

Korzystałam ze wszystkich możliwych udogodnień, wierząc, że coś mi cudownie pomoże. Przerobiłam Octenisept, korę dębu, nadmanganian potasu, Tantum Rosa. Ten ostatni środek spisał się najlepiej z wymienionych. Ale tak szczerze pomogła tylko jedna rzecz- czas.

7. Koło ratunkowe

Już nigdy nie skojarzę go z basenem. Dla mnie – symbol połogu.Dmuchane koło ratunkowe służyło mi przez tydzień a nawet kilka pierwszych tygodni po porodzie do siedzenia. Bez niego ani rusz.

8. Noworodek

W niczym nie przypomina tych z telewizji. Noworodek jest taki dziwny. Mimowolnie porusza swoim ciałkiem, wykonuje takie nieokrzesane ruchy. Oglądając różne programy telewizyjne, zastanawiałam się tylko czy jest to normalne i czy kiedyś to minie 😉 ale spokojnie minęło – teraz mam prawie normalne dziecko, poza tym, że jest Hajnidem (więcej na ten temat TUTAJ) da się przeżyć 😉

9. Dieta

To w ogóle był szok. Nie dość, że pół ciąży na diecie cukrzycowej to jeszcze wszyscy wokół mi wmawiali, że nie mogę nic poza ryżem i marchewką, bo karmię. Choć miałam chwile zwątpienia (no bo jak kilka osób, w dodatku bardziej doświadczonych tak mówiło) to jednak nie dałam się. Starałam się od początku, żeby mieć urozmaiconą dietę, bogatą w warzywa i owoce. Z biegiem czasu skończyłam kurs na doradcę dietetycznego, żeby nauczyć się komponować zdrowe posiłki.

10. Pępek świata

Od powrotu do domu zmieniło się wszystko. Totalnie i bez dwóch zdań. Świat przekręcił się do góry nogami. I choć wcześniej każdy wspominał, że tak będzie, nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak. Pierwszy tydzień połogu to chyba najgorszy czas jaki mnie spotkał w życiu. Ale jednocześnie najlepszy, bo dzięki temu mam dzisiaj największy skarb na świecie. Swoje dziecko.

A Ty jak wspominasz swój pierwszy tydzień po porodzie?

Podziel się w komentarzu 🙂

Jeśli spodobał Ci się wpis, możesz polubić mój profil na Facebooku

 

Foto: Pixabay.com