Macierzyństwo | Przemyślenia mamy | Styl mamy

Witam, jestem specjalistą ds. dzieci! Mogę przeszkodzić?

8 sierpnia 2017

I przyszedł ten dzień. Zostałaś mamą. Czyż to nie piękne uczucie?

Z pewnością. Czujesz się szczęśliwa. Może spełniona.

Masz delikatne motylki w brzuchu.

Nie wiesz jeszcze jak się odnaleźć w nowej sytuacji.

Jesteś troszkę zagubiona. Pierwsze dziecko.

I wtedy nad Twoim pierworodnym nachyla się rodzinka.

Znajomi. Sąsiedzi. Ciocie. Wujkowie. Babcie. Dziadkowie. Znajomi. Nieznajomi. Wszyscy.

I nagle okazuje się, że wokół jest pełno ludzi, którzy są specjalistami do spraw noworodków, niemowlaków. I nieważne czy mają dzieci, czy nie. I nieważne czy wychowywali dzieci 5 czy 20 lat temu. Nieważne, że wszystko zmienia się z roku na rok. Każdy, dosłownie każdy wie wszystko, czego Ty nie wiedziałaś. Każdy próbuje Ci pomóc i doradzić.

A cała historia zaczyna się już w szpitalu.

Tak podnoś, a nie tak.

Źle główka. Na prosto. Nie, na lewo.

Źle ubierasz.

Zły kocyk. Zła pielucha. Nie takie kosmetyki.

Kupa taka. Kupa nie taka.

Za mało sika. Za dużo sika.

Źle karmisz. Za mało mleka. Za dużo mleka. Dokarmiać. Nie dokarmiać.

Chcesz zjeść batona? Toż to przestępstwo!!! Dziecko zabijesz. Ona chce dziecko zabić. Powariowała! Jak to nie ma diety matki karmiącej? Od lat wiadomo, że jest.

I nie wytłumaczysz. Nikomu. Zostajesz sama z tym wszystkim. I nawet osoby, które są zawsze z Tobą i Cię wspierają, zaczynają wątpić.

A może nie powinnaś jeść tych truskawek?

I tłumaczysz, że przecież wiadomo, że można jeść wszystko. Ale nie wierzą, bo babcia, ciocia, ba, nawet położna i lekarz od noworodków tak powiedzieli. I sama głupiejesz. Nie wiesz co jest dobre, a co złe.

Naczytałaś się w internecie i myślisz, że wiesz. A od lat wiadomo, jak jest.

Ok, poddajesz się, ale nie wiesz, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Wracasz do domu i dopiero się zaczyna. Pierwszy spacer. Super. Nareszcie wyjdziesz ze swoim maluszkiem na słoneczko.

Jak to na słońce? Nie wolno z dzieckiem na słońce!

Nie wyszłaś na spacer? Z dzieckiem trzeba codziennie wychodzić!

Pada i wychodzisz? Przeziębisz dziecko!

Nieważne jest to, że dziecko się w ten sposób uodparnia. To jest dla jego zdrowia, ale cały tłum ludzi uświadomi Cię, że tak nie jest. Mimo wszystko się nie poddajesz. Idziesz dumnie, albo i mniej dumnie. Raczej szybko i energicznie, żeby nie było zbędnych komentarzy, ale są i tacy, którzy Cie dogonią, żeby tylko dodać coś od siebie.

Tak cieniutko ubrane. Przeziębi się.

Za moich czasów to czapeczka była obowiązkowa.

Tu jeszcze powinien być kocyk.

Taki maluszek i bez skarpetek?

Nie za grubo ubrane?

Chyba mu za zimno!

Chyba mu za gorąco!

Wątpisz. Na każdym kroku słyszysz coraz to nowe zdania. W każdym momencie nie zabraknie kogoś, kto będzie chciał Cię poinformować co zrobiłaś nie tak swojemu dziecku. Jak wielką krzywdę mu wyrządzasz. Nadal czujesz się zagubiona, ale robisz swoje. Czas mija, a tematy się nie urywają.

Już powinno jeść marchewkę.

Już powinno pić wodę! Jak to nie przepajasz? Zawsze się przepajało! Przecież są upały!

Karmisz jeszcze?! Nie karmisz już?!

Nie je mięska? Już dawno powinno!

Jak to nie próbowało czekolady? Dziecko musi jeść cukier!

Nie masz siły, brak Ci argumentów, choć wciąż czujesz, że postępujesz właściwie. Wiesz, że robisz tak jak podpowiada Ci sumienie. Ale na drodze wciąż znajdą się osoby, które będą myślały inaczej niż Ty. Zawsze ktoś będzie dawał Ci rady. Rady są w porządku. Można zapytać mamę, babcię czy ciocię jak to było kiedyś. Można się poradzić. Tylko w tym wszystkim najlepsze jest to, że wokół nagle każdy okazuje się specjalistą ds. dzieci. Każdy chce coś powiedzieć od siebie. Każda osoba czuje się w obowiązku powiadomienia Cię choćby o tym, że źle ubrane czy źle nosisz. Że nie tak, powinno być inaczej.

A wiecie co jest w tym najważniejsze. Że to Ty jesteś mamą i Ty wiesz najlepiej. I Ty robisz jak czujesz. I Ty ubierasz jak chcesz. I karmisz jak uważasz. I nosisz tak czy inaczej, ale jak Tobie się podoba. A jak nie jesteś pewna to idziesz do lekarza i pytasz. Idziesz do położnej i pytasz. Szukasz informacji na ten temat. I robisz swoje. Bo to Ty jesteś mamą i robisz to, co podpowiada Ci instynkt. Instynkt macierzyński.