Przepisy

Sposób na niejadka – krem z cukinii

7 sierpnia 2017

Jeśli lubicie gęste zupy – krem to mam dzisiaj dla Was świetną propozycję. Krem z cukinii, to delikatna w smaku i pyszna zupa, która z pewnością rozpieści Wasze kubki smakowe. Ale to nie wszystko. Podana z chrupiącymi grzankami będzie wspaniałą opcją dla dzieciaków – niejadków.

Dlaczego cukinia?

A dlatego, że jest teraz bardzo tania. Mamy sezon na to warzywo, więc dlaczego z tego nie skorzystać. Poza tym jest smaczna. Cukinia jest również niskokloryczna, bo w 95 % składa się z wody.

A więc zabieramy się do pracy.

Co będziemy potrzebować?

  • 2 – 3 nieduże cukinie (najlepsze są takie młode, bez pestek, niezbyt duże);
  • 1 – 2 litry bulionu (totalna dowolność, jeśli lubicie wywar mięsny – gotujecie na mięsie, jeśli preferujecie warzywny to robicie tylko z warzyw, ja miałam niedzielny rosół, więc zrobiłam na nim, przyznam, że jest to dobra opcja zamienna dla pomidorówki);
  • 1 cebula;
  • 1 ząbek czosnku;
  • śmietana 18% (jeśli używacie, jeśli nie może być jogurt grecki lub bez dodatku, ja dodaję łyżeczkę dla nadania kremowego charakteru);
  • 2 małe serki topione (opcjonalnie możecie dodać, również nadadzą bardziej kremowego charakteru, ale bez nich też będzie pyszna);
  • świeży koper do posypania.

 

No to do dzieła:

Myjemy i obieramy cukinię ze skórki. Młoda cukinia nie ma pestek, więc spokojnie możecie użyć w całości. Jakby się okazało, że jest sporo pestek, musicie podzielić na pół i wydrążyć łyżeczką.

  1. Kroimy cukinię w drobną kostkę i wrzucamy do garnka z łyżką oliwy;
  2. Na patelni podsmażamy do zeszklenia drobno posiekaną cebulę i czosnek;
  3. Cebulę i czosnek wrzucamy do cukinii i dusimy na wolnym ogniu wszystko razem do miękkości;
  4. Dodajemy bulion i gotujemy wszystko razem;
  5. Wrzucamy serki topione i blendujemy na gładką masę;
  6. Możemy dodać łyżkę śmietany, sól i pieprz wg uznania.

 

Dla podkreślenia smaku możecie dorzucić świeży koper.

Podawajcie na ciepło z grzankami lub groszkiem ptysiowym.

Zapewniam, że braknie na dokładkę. I nawet największy niejadek się skusi.