Macierzyństwo | Przemyślenia mamy | Rozszerzanie diety

Cukier dla dziecka – wybór każdej z nas.

29 sierpnia 2017

Ostatnio spotkałam się w internetowym świecie z nową modą.

Mianowicie, która z mam jest… NAJGORSZA!

Tak, może to dziwnie brzmi, ale ostatnio bardzo wiele mam chwali się, jakie to one są złe, okropne i wyrodne.

Dziwi mnie to nieco, bo przecież każda z nas, mam, chce jak najlepiej dla swojego dziecka.

Każda chce, żeby jej dziecko było zdrowe, by miało wszystko to, czego potrzebuje.

A tu wszędzie słychać głosy:

Ja daję dziecku cukier!

Dobrze, droga mamo, przecież to Twoje dziecko i Ty wiesz najlepiej co mu potrzeba. Tylko czy to jest powód, żeby ogłaszać to wszem i wobec i wszystkim wokół.

Otóż niekoniecznie.

Przecież każda z nas prędzej czy później poda coś słodkiego. I każde dziecko prędzej czy później będzie chciało jeść. Ale podstawowa zasada w tym wszystkim. Im później, tym lepiej. Moje dziecko też zje słodycze, nie ukrywam, że czasem nie. Ale generalnie w domu staram się nie kupować i mu nie dawać.

I czy to jest powód, żeby obrażać takie mamy jak ja? Nie wydaje mi się.

Na kilkunastu stronach widziałam prześmiewcze komentarze w stosunku do mam, które słodyczy nie dają. Dosłownie. Takie osoby jak ja są oceniane jako dziwne eko – mamuśki.

Dacie wiarę? Ja i eko – nigdy w życiu. Kto mnie zna, ten wie. Ale mniejsza o to.

Bardziej chodzi o to, że ja jestem z tego dumna, że dzięki dziecku dojrzałam co jest dobre. Już nie chodzi o to, co w życiu, ale właśnie o jedzenie. I pomimo, że jestem wielką zwolenniczką słodkości 🙂 to uwierzcie, że zmieniłam swoje podejście.

Tu już nie chodzi o jakąś ekologię, tylko o zdrowy rozsądek. Może też dało mi do myślenia to, że miałam cukrzycę ciążową. Może dzięki temu, że musiałam przejść na bardzo rygorystyczną dietę, zmieniłam podejście? A może zawdzięczam to temu małemu człowiekowi?

Sama nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Ale wiem, że bardzo wiele się nauczyłam, jeśli chodzi o żywienie i żywność. Zaczęłam dostrzegać etykiety i zwracać uwagę na to, co jem.

Ale powiem Wam w sekrecie, że hipokryzją by było, gdybym kupowała słodycze i jadła ukradkiem, bo nie w tym rzecz. Kiedy ja jem, dziecku też dam. To jest normalne. Dlatego powiem Wam, że zmieniłam również swoją dietę. A w zasadzie to w trójkę się przestawiliśmy. I czasem zjemy coś „niezdrowego”, bo mamy ochotę, ale wszystko z rozsądkiem. I dziecku też damy, ale z umiarem. I nie dlatego, że jest jakaś eko – moda. Tylko dlatego, że chcemy dla niego jak najlepiej. Bo dokładnie wiemy, że cukier w niczym nie pomoże. A może zaszkodzić. Już nie chodzi o przyszłość i o tą nieszczęsną cukrzycę, bo o tym wiemy wszyscy. Ale najbardziej realne jest to, co tu i teraz. Chodzi o odporność. Bo jak najlepiej wzmacniać odporność dziecka? Zadbać o jego jelita. Zadbać o prawidłową mikroflorę. Bo nie wiem czy wiecie, ale z brzuszka bierze się odporność. A cukier tą naturalną mikroflorę zaburza.

Dlatego szczerze mówiąc nie rozumiem tej nagłej mody na cukier. Przecież słodycze były, są i będą. I to od nas zależy kiedy my podamy dziecku coś słodkiego. Dziecko jest za małe, żeby o tym zdecydować. Dlatego tak ważne jest kształtowanie prawidłowych nawyków od początku.

A to, że nasze dziecko spróbuje i będzie jadło to jest tylko kwestia czasu. Bo dziecko rośnie. Jest coraz większe i coraz mądrzejsze. I pewnego dnia zrozumie, że Ty droga Mamo albo Ty drogi Tato, chcieliście dla niego jak najlepiej. I podziękuje Wam za to.