Macierzyństwo | Mama po godzinach | Przemyślenia mamy

Urlop macierzyński, czyli roczna nuda

20 lipca 2017

Urlop macierzyński to nazwa sama w sobie pełna ironii. Urlop to czas kiedy możemy odpocząć, natomiast po urodzeniu dziecka takiej możliwości nie ma. Ale przejdźmy do rzeczy.

Czy zdarzyło Wam się usłyszeć, jak Ci dobrze, bo masz urlop macierzyński:

Ale jej dobrze,

Siedzi w domu już kilka miesięcy,

Ta to siedzi z dzieckiem,

Jak dobrze zauważyłyście pojawia się tu magiczne słowo. Wiecie już jakie. Tak. Dokładnie. SIEDZI. SIEDZI NA URLOPIE. Genialne połączenie. Oksymoron- paradoks o znaczeniu metaforycznym. Słyszałyście? Bo nie ma to jak siedzieć w domu dzień w dzień od rana z książką w ręku, wylegiwać się na leżaku, albo nie, lepiej na bujanym fotelu i do tego popijać drinka z parasolką. O zgrozo! Drink przy dziecku.

Przejdźmy do realiów. My wszystkie młode mamy to siedzące, nicnierobiące, wiecznie się nudzące i w dodatku narzekające na swój los kwoki. No może z tymi kwokami przesadziłam. Możecie podmienić kwokę jakiegoś innego ptaka czy co tam wolicie.

A prawda jest taka, że z dzieckiem w domu nie da się siedzieć.

Bo przecież ciągle jest coś do zrobienia. Bo trzeba ponosić na rękach, a przy okazji ugotować, zrobić pranie, posprzątać, iść na zakupy, bo trzeba ogarnąć dom i zająć się tym małym człowiekiem. Bo na macierzyńskim uczymy się robić kilkanaście rzeczy naraz, opanowujemy do perfekcji empatię, stajemy się perfekcyjnie nieperfekcyjne i uczymy się cierpliwości. Bo przecież trzeba 30 razy udawać ulubioną krówkę, żeby dziecko śmiało się do rozpuku, ba, nawet 300. Nie wiem jak bardzo by się chciało, to jest to czasem niemożliwe. Niemożliwe, żeby usiąść i odpocząć, żeby pobyć samej.

Czasem niejedna z Was marzy pewnie, żeby usiąść przez chwilę w samotności. Marzycie? Bo ja tak.

Tylko cały czas są w tym wszystkim paradoksy.

Bo kiedy możesz posiedzieć, to nie chcesz, bo akurat ganiasz się z dzieckiem na placu zabaw.

Bo kiedy możesz spędzić chwilę sama z książką to nie chcesz, bo wolisz poczytać bajkę swojemu dziecku.

Bo kiedy możesz wyjść ze znajomymi wieczorem, to za godzinę tęsknisz za swoim dzieckiem.

Bo kiedy idziesz na zakupy, które dawno zaplanowałaś, z nadzieją na obkupienie się, wracasz z toną ciuszków dziecięcych.

Bo kiedy ktoś mówi: Odzwyczaj je od siebie, bo nie będziesz mieć życia, to w głębi duszy myślisz: Co za Kretyn!

Bo cały dzień czekasz na wieczór, żeby odpocząć, a wieczorem leżysz wgapiona w tego małego brzdąca.

To właśnie My, matki – urlopowiczki. Wszyscy wokół oceniają, bo albo nie pamiętają jak to było, albo nie chcą pamiętać. A my nadal robimy swoje, nie obchodzi nas zdanie innych, bo najważniejsze będzie zdanie tego małego człowieka jak dorośnie. Jak będzie w takim wieku jak my teraz i dokładnie zrozumie, co czułyśmy wtedy. Ale pewnie i tak nam tego nie powie 🙂

A może tak korzystając z okazji, że jesteś na macierzyńskim, dać sobie szansę i zapisać się do miejsca, gdzie systematycznie bedziesz próbować i testować różne produkty. Tutaj możesz zapisać się na stronę EverydayMe. Oprócz testowania produktów, dostajesz kupony rabatowe, możesz brać udział w konkursach i wiele innch. A więc spróbuj i zapisz się Tutaj. Przecież to nic nie kosztuje, a można jeszcze skorzystać. Jeśli już „siedzisz” w tym domu, to czemu tego nie spożytkować? 😉

Jeśli chcesz wymienić doświadczenia zostaw komentarz.

Jeśli spodobał Ci się mój wpis możesz go udostępnić.

Możesz również polubić mój profil na Facebooku