Macierzyństwo | Przemyślenia mamy

Jedyny sposób na to, aby babka z piasku była trwała…

24 lipca 2017

Zaraz napiszę o tych zabawach w piachu i jak zrobić, żeby babka z piasku była idealna, ale na początek kilka słów wstępu.

Od wczoraj nad morzem. Czujemy się jak ryby w wodzie. Bardziej nasze dziecko tak się czuje, a my mu dotrzymujemy w tym kroku.

No właśnie my mu dotrzymujemy kroku, a nie dziecko nam.

Obserwuję mnóstwo osób z dziećmi. W różnym wieku. I dzieci, i rodzice w różnym wieku. I wiecie co? I jestem w szoku. Jestem wręcz zaskoczona jak mnóstwo rodziców traktuje swoje dzieci jako dodatek do siebie. Nie traktują dzieci jak odrębne jednostki, które widzą, myślą czy czują. Traktują dzieci jako ozdobę do swojego życia. Jako dodatek, który musi spełniać ich oczekiwania.

Przerażające jest to o tyle, że dla dziecka rodzic jest wszystkim – jest autorytetem. Jest kimś kogo się chce naśladować. Jest kimś najważniejszym – jest pierwszą osobą, do dziecko się uśmiecha, do której mówi pierwsze słowo.

I teraz ten sam rodzic nie rozumie potrzeb dziecka. Nie potrafi zrozumieć, że dziecko ma prawo do swoich uczuć. Ma prawo do wyrażania siebie w mniej lub bardziej ekscentryczny sposób.

Taka sytuacja:

Rodzice siedzą na plaży z brzdącem w wieku ok. 1.5 roku. Brzdąc bawi się w piachu. Widać, że mu się to podoba. Rodzice zajęci innymi sprawami. Rozmową, telefonem itd. i dziecko ewidentnie chce zwrócić ich uwagę na siebie. Ucieka, biega, w swoj infantylny spsosób zaprasza ich do zabawy. I jak myślicie, co rodzice na to? Biegają? Zaczynają się z nim bawić?

Otóż nie. Prawda jest o wiele bardziej przerażająca. Rodzice krzyczą na niego, sadzając na miejscu i nie pozwalając się ruszać. Straszą, że woda go zabierze. Zabierają mu zabawki.

I jak myślicie? Czy dziecko w końcu się uspokaja? Nie. Jest coraz gorzej. Zaczyna bardzo głośno krzyczeć, aż mu tchu brakuje. Krzyczy coraz głośniej. A rodzice jeszcze głośniej. Oni próbują przekrzyczeć jego, a on ich. Więc koło się zapętla. Dziecko ma wzór, że z każdym problemem trzeba radzić sobie krzykiem czy agresją.

I teraz zastanówmy się, co by było gdyby Ci sami rodzice spróbowali dotrzymać kroku swojemu dziecku. Gdyby potrafili być dla dziecka, a nie na odwrót. Mogło by się zdarzyć tak, że emocje dziecka zostałyby rozładowane w pozytywny sposób. Poprzez zabawę, śmiech, wygłupy. Dziecko nabrałoby pewnosci:

  • w tym, że jego emocje są ok,
  • w tym, że jego potrzeby są ok,
  • i najważniejsze w tym, że na rodziców zawsze może liczyć.

A tak to spróbujcie sobie odpowiedzieć sami…

Bo to całe rodzicielstwo to taka babka z piasku i mocno trzeba się postarać, żeby była trwała i żeby żadna siła jej tak łatwo nie zniszczyła. Trzeba dołożyć wszelkich starań, żeby ta babka miała odpowiednią konsystencję i odpowiedni fundament. Odpowiednio ją podlewać i chronić przed czynnikami zewnętrznymi. Żeby wytrwała jak najdłużej.

Pewnego dnia ta babka się rozsypie, bo to jest nieuniknione, ale trzeba zrobić tak, żeby nasze dziecko, które teraz nauczymy ją stawiać, umiało ją zbudować i przekazać dalej jak to robić.

I zastanówmy się czy jest jakiś sposób żeby ta babka z piasku była odpowiedniej konsystencji?

Trzeba dać dużo miłości, żeby coś powstało,

cierpliwości, żeby w tym wytrwać,

szacunku, żeby to pielęgnować,

wiary, żeby coś osiągnąć,

nadziei nawet jak jest źle,

trzeba dozować poczuciem humoru i dystansem, żeby nie zwariować.

Bo tyle, ile my włożymy serca w budowanie babki z piasku, z naszym dzieckiem, tyle ono później będzie wkładać w swojej rodzinie.

A chyba o to w tym wszystkim chodzi.

PS. A do tej prawdziwej babki z piasku, potrzeba Waszych rąk i chęci. I dacie radę. 😉