Przepisy

Maliny w dwóch odsłonach

31 lipca 2017

Uwielbiam świeże maliny, najlepsze są same lub z ulubionymi dodatkami jogurtem czy w towarzystwie innych bakalii. Maliny są idealne jako przekąska, ale mogą i służyć jako składnik do innych potraw.

Maliny to również cenne źródło witamin i minerałów. Tak więc zajada maliny. Ja mam dla Was dwie propozycje podania. Takie akurat na ciepłe dni. Tak więc nie musicie już kojarzyć tych owoców tylko z gorącą herbatą w zimowe wieczory.

Zapraszam!

Lody malinowe

Co byście powiedziały na zdrowe lody malinowe? Podoba Wam się pomysł? Myślę, że dzieciakom też się spodoba, bo nie dość, że pyszne to jeszcze zdrowe, zrobione samodzielnie.

Co będzie potrzebne?

  • 3 banany
  • maliny (ilość zależy od Waszych osobistych upodobań- ja dodałam 250g)

Banana kroimy na paseczki, dość cienkie. Idealnie by było, gdybyście rozłożyły go w miarę luźno w foliowej torebce i wrzuciły do zamrażalnika na kilka godzin. Maliny, wystarczy, że będą schłodzone na górnej półce lodówki. Po wyjęciu z zamrażalnika musicie chwilę poczekać, żeby się poodklejaly. Poza tym łatwiej będzie blendować. Czyli blendujemy, najlepiej na jak najwyższych obrotach. Ponoć dobrze mieć do tego thermomix lub multicooker. Ja nie posiadam, ale udało mi się to zrobić zwykłym blenderem. Jak masa jest już w miarę gładka, dodajemy maliny i powtarzamy czynność. Powiem Wam tylko, że smak jest obłędny i warto chociaż raz spróbować. My jedliśmy łyżeczką, podane w miseczce. Ale możecie podawać z ulubionymi dodatkami.

 Kisiel malinowy

Po co kupować kisiel w torebce, kiedy możemy go zrobić samodzielnie w domu.

Co będzie potrzebne?

  • maliny (im więcej tym lepszy)
  • 1 łyżka brązowego cukru (możecie dać inne słodziwo, w zależności od tego, co używacie)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej.

Owoce wraz z cukrem wrzucamy do garnka i czekamy aż puszczą sok. Co jakiś czas mieszamy, żeby się nie przypaliły. Następnie dodajemy ok 2-3 szklanek wody (w zależności ile mamy malin). W osobnej szklance mieszamy rozrabiamy mąkę ziemniaczaną w pół szklanki zimnej wody. Taką masę dodajemy do naszych gotujących się malin. Mieszamy, żeby nie powstały grudki. Podajemy po wystudzeniu. Nie ma porównania z tym sklepowym. Uwierzcie 🙂