Dziecko | Emocje

Czy roczne dziecko może zrobić Ci na złość?

18 lipca 2017

Czy nie zdarzyło Wam się spotkać z sytuacją gdzie małe dziecko ma napad złości? Rzuca się na ziemię, płacze, a może nawet gryzie czy kopie.

Bardzo często spotykam się wtedy z określeniem:

Moje dziecko jest niegrzeczne,

Ono robi mi na złość.

Czy te zdania faktycznie mogą być prawdziwe? Czy naprawdę małe, roczne dziecko może być niegrzeczne?

Otóż nie. Owszem dziecko może przejawiać trudne zachowanie, ale absolutnie, uwierzcie absolutnie nie robi Ci na złość. A jeśli chodzi o to czy jest niegrzeczne to właściwie co to znaczy?

Bycie grzecznym to rozumiane przez wiele osób normy zachowania, normy, którymi możemy operować MY DOROŚLI. Tak, bo MY DOROŚLI mamy wykształcone na tyle płaty mózgowe, że wiemy co można, a co nie. Choć poniekąd te odgórnie przyjęte normy zachowania to spuścizna po poprzednim pokoleniu. Próba wpasowania się w tłum. Bycie grzecznym to robienie czegoś, co wypada, czegoś, co pasuje i niestety często czegoś, żeby podobać się innym. Czy to jest dobre? Niekoniecznie. Od dziecka nam wpajano:

Zrób tak, bo tak robią grzeczne dziewczynki,

Nie płacz,

Nie rób tego, bo dziewczynce to nie wypada.

Co z tego wynika. Ano to, że bardzo dużo z nas, dorosłych kobiet ma problemy z różnego rodzaju zaburzeniami depresyjnymi, nerwicowymi czy lękowymi. Bo ilekroć próbowałyśmy w życiu zrobić coś innego, osiągnąć jakiś cel, to myślałyśmy gdzieś w głębi:

Lepiej nie będę się narażać, bo co ludzie pomyślą,

To chyba nie wypada, dam spokój,

Nie chcę tego robić, ale chyba tak będzie lepiej wyglądało.

Konsekwencją takiego myślenia jest niestety niezadowolenie z siebie samej, często problemy z akceptacją siebie.

I pomyślmy teraz, gdyby od dziecka nam mówiono:

Ok, zrobiłaś tak, konsekwencją jest skaleczony palec,

Złościsz się, ok, pamiętaj, że możesz na mnie liczyć,

Płaczesz, bo przemawia przez Ciebie żal?

To czy nie miałybyśmy innego podejścia do życia? Bo przecież przez płacz czy krzyk od najmłodszych lat wyrażamy swoje emocje. A przecież o to chodzi, a nie o to, żeby je tłumić.

Wyrażanie emocji to naturalny syndrom w naszym człowieczym życiu. Nie zabraniajmy więc naszym dzieciom wyrażać tych emocji. Uczmy je od małego odczuwania i nazywania swoich emocji, zarówno tych pozytywnych, jak szczęście, radość, jak też tych przykrych- żalu czy smutku.

Pozwólmy tym naszym dzieciakom na płacz, bo przecież dziecko płacze, żeby wyrazić to swoje niezadowolenie, żeby pokazać, że coś mu doskwiera, że coś nie pasuje. Nie znaczy, żeby pozwalać na robienie tego, czego sobie zapragnie, ale żeby naturalnie wyznaczać mu granice i pozwalać na godzenie się ze swoimi emocjami- na te przykre również.

Jak napisano w książce Mądrzy Rodzice:

Napady złości są kluczowymi momentami dla kształtowania się mózgu (…). Zbyt grzeczne dziecko, może się wcześnie nauczyć, że napady złości wywołują przerażającą reakcję rodzica i że ceną za jego miłość i aprobatę jest całkowite podporządkowanie się. Nie dochodzi wtedy do właściwego kształtowania się mózgu (…) gdy zetknie się z frustracją w późniejszym życiu, może reagować wybuchami złości lub będzie miało problem z asertywnością.

Czyli tak jak pisałam wcześniej, to nie dziecko nam robi na złość tym, że wyraża swoje emocje w naturalny sposób. To my musimy spojrzeć na to z większej perspektywy. Bo przecież nie chodzi o to, żeby wychować podporządkowanego sobie osobnika, tylko o to, żeby poprowadzić przez życie świadomego, niezależnego i otwartego na świat i życie człowieka.